poniedziałek, 20 czerwca 2022
Przemysław Rudź - koncert na Międzynarodowym Festiwalu Fantastyki SedeńCon
wtorek, 1 lutego 2022
Micado - One Week in Heaven
English version below
Gdy pojawia się piękna muzyka, człowiek zazwyczaj czuje się szczęśliwy. Tacy po prostu jesteśmy. Za pomocą muzyki można wprowadzić się w dobry nastrój. Tak to działa. Istnieje też powiedzenie: "Czuć się jak w niebie". A co byś zrobił, gdybyś trafił na siedem dni do nieba? Jakkolwiek sobie to wyobrażasz, duet Micado proponuje słuchaczom taką wyimaginowaną muzyczną podróż. MICADO to dwie osoby: Frans Lemaire i Koenraad Vanderschaeve z Belgii. Obaj panowie zaprosili do współpracy kilku przyjaciół, profesjonalnych muzyków. Skomponowano dziewięć uroczych utworów. Wstęp, siedem dni w niebie i powrót do domu. Muzyka jest różnorodna i każdy utwór ma swoje indywidualne cechy. Każdy znajdzie coś dla siebie. Można usłyszeć czyste fortepianowe sola, delikatne sekwencje, czy też motywy orientalne. Chóry i kobiece wokalizy. Niektóre kompozycje utrzymano w stylu ambient i świetnie się tego słucha po zmroku ze słuchawkami na uszach. Do takiego odbioru zachęcają też muzycy. Do skomponowania tej muzyki użyto znakomitego instrumentarium i sampli z różnych bibliotek. Szczegółowo można o tym przeczytać na stronie bandcamp duetu gdzie można posłuchać utworów i je kupić. Płyta została opublikowana niedawno - 28 stycznia 2022 roku. Czyli gorąca nowość. Polecam dla wrażliwych na piękno słuchaczy. Płytę promuje też film na Youtube.
When beautiful music appears, a person usually feels happy. We are just like that. You can put yourself in a good mood with music. That's how it works. There is also a saying: "Feel like you are in heaven". What would you do if you were in heaven for seven days? However you imagine it, the MICADO duo offer their listeners such an imaginary musical journey. MICADO is two musicians : Frans Lemaire and Koenraad Vanderschaeve from Belgium. Both gentlemen invited 4 professional friend-musicians to cooperate *in the new album 'One Week in Heaven ' . Nine lovely titles have been composed. Intro, seven days in heaven, and go home. The music is diverse and each track has its own individual characteristics. Everyone will find something for himself. You can hear pure piano solos, delicate sequences or oriental motifs. Choirs and female vocals. Some compositions are kept in the ambient style and it is great to listen to it after dark with headphones on. Musicians also encourage this reception. Excellent instrumentation and samples from various libraries were used to compose this music. You can read about it in detail on the Micado bandcamp website https://micado.bandcamp.com/album/one-week-in-heaven, where you can listen to the songs and buy them. The album was published recently - on January 28, 2022. So hot news. I recommend it to listeners who are sensitive to beauty. All the tracks from the album are shared by a musicvideo on the Youtube channel of Frans Lemaire.
wtorek, 18 stycznia 2022
The Orb -The Orb's Adventures Beyond The Ultraworld
czwartek, 13 stycznia 2022
VANGELIS - Blade Runner Trilogy
środa, 12 stycznia 2022
Kapitan Nemo - The best of... 1992
niedziela, 9 stycznia 2022
Adelbert von Deyen - Painted Black
English version below
piątek, 7 stycznia 2022
Terry Riley – A Rainbow In Curved Air
czwartek, 6 stycznia 2022
The Emerald Dawn - Searching for the Lost Key
środa, 5 stycznia 2022
Bertrand Loreau - Séquences
English version below
wtorek, 4 stycznia 2022
Perge - Pleonasms
English version below
Album ten został wydany w 2016 roku przez dwóch wielbicieli Tangerine Dream: Grahama Getty i Matthew Stringera Jeśli ktoś posłuchałby przypadkowo tej muzyki, mógłby pomyśleć że to dźwięki słynnego niemieckiego trio Tangerine Dream z trasy koncertowej 1980 roku oraz 1986. Album wyglądający jak artefakt mandarynkowy z początku dekady lat 80., wersja analogowa - to radość dla oczu fana Perge i oczywiście Tangerine Dream. Brytyjski duet wprowadza nas w tajemniczy i zarazem piękny świat pejzaży analogowych dźwięków charakterystycznych dla TD z początku lat 80. Mroczny utwór rozpoczynający, to improwizacja przypominająca fragmenty koncertu w Berlińskim Palast Der Republik grupy TD. Każdy dźwięk który słyszymy to uczta dla prawdziwego fana muzyki elektronicznej, a przede wszystkim dla tych starych fanów grupy TD. Panowie Getty i Stringer na tym albumie nie plagiatują utworów TD, co mnie cieszy, każdy dźwięk to skok w czasy kiedy analogowe instrumenty były ważne i wspomagane przez cyfrowe maszyny, dawały nową jakość w muzyce elektronicznej. Perge świetnie wprowadza elementy nowych instrumentów, które są wspierane przez sample typowe dla TD początku dekady lat 80. Dla mnie osobiście to najbardziej kreatywny okres w działalności legendarnego trio z Niemiec. Perge umiejętnie potrafi na tym albumie wydobyć esencje charakterystycznego brzmienia tamtych lat nie tylko dla TD, ale i podobnych wykonawców z kręgu Berliner Schule. Mój ukochany fragment tego albumu, to ostatnie romantyczne dźwięki utworu Atempotal Dispersion, skojarzenia do kultowego Tangram są oczywiste, ale jest tu ten unikatowy i przepiękny klimat, który ozdabiał koncerty TD w tamtych latach. Mam wrażenie jakbym naprawdę odkrył nieznany bootleg z 1980 roku. Dzięki utworowi Soliloquy oraz The Cool Sands of Vermillion możemy poczuć się jak na koncertach TD z trasy w 1986 roku. Fantastyczna jest energetyczna sekwencja w The Cool Sands of Vermillion. Myślę że sam Chris Franke byłby zadowolony z alternatywnej wersji Cool Breeze of Brighton... Jest ta moc, jest ten niesamowity duch i energia. Album bardzo mi się podoba i dobrze że panowie Getty i Stringer kultywują to co najpiękniejsze w muzyce Tangerine Dream. Myślę że Perge przyczynia się do integracji fanów TD na świecie, oraz powoduje, że nowe pokolenia będą sukcesywnie odkrywać piękną i oryginalną muzykę.
Mariusz Wójcik
This album was released in 2016 by two fans of Tangerine Dream: Graham Getty and Matthew Stringer. If someone listened to this music by accident, one might think it was the sounds of the famous German trio Tangerine Dream from the 1980 and 1986 tour. The album looks like a mandarin artifact from the beginning the decades of the 80s, the analog version - a joy for the eyes of a Perge fan and of course Tangerine Dream. The British duo introduces us to the mysterious and beautiful world of landscapes with analog sounds characteristic of the TD from the early 1980s. The dark opening piece is an improvisation resembling fragments of a concert at the Berlin Palast Der Republik by TD group. Every sound we hear is a feast for a true fan of electronic music, and above all for those old fans of the TD group. Gentlemen Getty and Stringer on this album do not plagiarize TD songs, which makes me happy, each fragment is a leap into the times when analog instruments were important and supported by digital machines, they gave a new quality in electronic music. Perge is great at introducing elements of new instruments, which are supported by samples typical of the TD of the early 1980s. For me personally, it is the most creative period in the activity of the legendary trio from Germany. On this album, Perge is able to skillfully bring out the essence of the characteristic sound of those years not only for TD, but also for similar performers from the Berliner Schule circle. My beloved fragment of this album is the last romantic sounds of the song Atempotal Dispersion, the associations to the cult Tangram are obvious, but there is this unique and beautiful atmosphere that decorated TD concerts in those years. I feel like I really discovered the unknown bootleg from 1980. Thanks to the song Soliloquy and The Cool Sands of Vermillion, we can feel like at TD concerts from the 1986 tour. The energetic sequence in The Cool Sands of Vermillion is fantastic. I think Chris Franke himself would be happy with the alternative version of Cool Breeze of Brighton ... There is this power, there is this amazing spirit and energy. I like the album very much and it's good that gentlemen Getty and Stringer cultivate what is most beautiful in Tangerine Dream's music. I think that Perge contributes to the integration of TD fans in the world, and causes that new generations will successively discover beautiful and original music.
Mariusz Wójcik
poniedziałek, 3 stycznia 2022
Perge - Catharsis
niedziela, 2 stycznia 2022
Rolf Trostel - Live In Berlin 1983
sobota, 1 stycznia 2022
Gert Emmens - Time Portal Chronicles
czwartek, 30 grudnia 2021
Jean Michel Jarre Live in Notre Dame VR 31.12.2020
English version below
Prawie rok temu fani klasycznej odmiany muzyki elektronicznej mieli możliwość wysłuchać i bawić się przy spektakularnym widowisku. Jean Michel Jarre przygotował wirtualny koncert „Welcome To The Other Side”, inspirowany wnętrzami paryskiego zabytku, czyli Kaplicy Notre-Dame. Połączenie występu na żywo z komputerowymi projekcjami zabytkowego obiektu robiło wrażenie. Imprezie towarzyszyło też wzniosłe przesłanie nadziei na przyszły rok. W materiałach reklamowych można było przeczytać o "symbolu siły który nas łączy i hołdzie dla światowego dziedzictwa". Zostawię te wielkie słowa bez komentarza. Bardziej skupię się na muzyce którą zaproponował Ambasador Dobrej Woli UNESCO -Jean Michel Jarre.
Cóż, pierwszych kilka minut to była mroczna, trzymająca w napięciu muzyka. Bardzo taką lubię. Potem jednak napięcie opadło, a francuski muzyk zaproponował publiczności muzykę do tańca, niczym nieskrępowaną zabawę. Czy ten pomysł zyskał twoje uznanie? Być może niektórzy ze starych fanów byli zawiedzeni oczekując czegoś bardziej ambitnego? Ale bez wątpienia Jarre pozyskał sobie nowych zwolenników z młodszego pokolenia. Muzyka miała konkretny użytkowy cel - dostarczyć rozrywki. Francuski kompozytor oprócz talentów muzycznych ma również wyczucie biznesowe i po prostu dostosował się do obecnych wymagań i trendów. Podobno koncert obejrzało 75 milionów ludzi. Dla bardziej wymagającego słuchacza Jean-Michel kilka miesięcy później wydaje ciekawy projekt Amazonia. Cały koncert „Welcome To The Other Side” jest dostępny na Blu-Ray, CD i winylu i wierni fani mogą nabyć te materiały. A ja być może kiedyś wrócę do płyty "Amazonia" i napiszę o niej parę słów.
Almost a year ago, fans of the classic variety of electronic music had the opportunity to listen to and enjoy a spectacular show. Jean Michel Jarre prepared a virtual concert "Welcome To The Other Side", inspired by the interiors of the Parisian monument, ie the Notre-Dame Chapel. The combination of a live performance with computer projections of the historic building was impressive. The event was also accompanied by a sublime message of hope for the next year. In the advertising materials you could read about "the symbol of strength that unites us and a tribute to the world heritage". I will leave these big words without comment. I will focus more on the music proposed by the UNESCO Goodwill Ambassador Jean Michel Jarre.
Well, the first few minutes it was dark, suspenseful music. I like it very much. Then, however, the tension eased, and the French musician offered the audience music for the dance, uninhibited fun. Has this idea gained your approval? Perhaps some of the old fans were disappointed to expect something more ambitious? But Jarre undoubtedly gained new followers from a younger generation. Music had a specific utility purpose - to provide entertainment. The French composer, apart from musical talents, also has a business sense and has simply adapted to the current requirements and trends. Apparently, the concert was watched by 75 million people. For a more demanding listener, Jean-Michel publishes an interesting project Amazonia a few months later. The entire "Welcome To The Other Side" concert is available on Blu-Ray, CD and Vinyl, and loyal fans can purchase these materials. Perhaps someday I will come back to the album "Amazonia" and write a few words about it.
środa, 29 grudnia 2021
Steve Dinsdale - Light & Dark 2018
niedziela, 26 grudnia 2021
John Carpenter's - Escape from New York
sobota, 25 grudnia 2021
Johannes Schmoelling & Robert Waters -Zeit ∞? Live in Oirschot 2018
poniedziałek, 20 grudnia 2021
Biosphere - The Petrified Forest
środa, 3 listopada 2021
Steve Jolliffe Lost and Returned
English version below
W latach 70. ubiegłego wieku klasyczna muzyka elektroniczna była czymś nowym i urzekającym. Tacy kompozytorzy jak Jarre czy Vangelis do dziś mają wielu fanów, chociaż nie wydają już oni tak spektakularnych, odkrywczych albumów jak dawniej. Niektórzy odeszli w niebyt jak Edgar Froese, inni chorują w artystycznej lub fizycznej niemocy.
Inaczej ma się sprawa z muzyką jaką proponuje Steve Jolliffe. Ten niezwykle utalentowany Anglik od wielu lat regularnie wydaje nowy materiał na bardzo wysokim poziomie. Autorskie płyty cd-rom czy też pliki ze swoją muzyką sprzedaje za pomocą internetu, idąc niejako z duchem czasu. Płyta Lost and Returned wydana w tym roku jest bardzo dobra. Jolliffe po mistrzowsku tworzy kolaże brzmień instrumentów klasycznych z nowoczesną elektroniką wprowadzając słuchacza w rodzaj pozytywnego transu. Niezależnie od instrumentu dominującego w danej chwili, Steve uwodzi odbiorcę siłą swojej artystycznej wizji. Tworzy klimat któremu trudno się oprzeć. Zaprasza w podróż pełną tajemnic i akustycznych niespodzianek. Powstaje przestrzeń którą wypełnia sztuka. Kontakt z nią wzbogaca wnętrze melomana i dostarcza satysfakcji. Prawdziwa muzykoterapia którą należy regularnie stosować. Zachęcam do zapoznania się z tą muzyką, adres do strony Steva podaję poniżej.
td78@mail.com
https://stevejolliffe.wixsite.com/steve-jolliffe
In the 1970s, classical electronic music was something new and captivating. Composers such as Jarre or Vangelis still have many fans, although they do not release such spectacular, revealing albums as before. Some have fallen into oblivion like Edgar Froese, others are ill with artistic or physical infirmity.
The situation is different with the music proposed by Steve Jolliffe. This extremely talented Englishman has been regularly releasing new material at a very high level for many years. He sells his original cd-roms or files with his music via the Internet, keeping up with the times. Lost and Returned released this year is very good. Jolliffe masterfully creates collages of sounds from classical instruments with modern electronics, introducing the listener to a kind of positive trance. Regardless of the instrument that dominates at the moment, Steve seduces the viewer with the power of his artistic vision. It creates an atmosphere that is difficult to resist. It invites you on a journey full of secrets and acoustic surprises. A space is created which is filled with art. Contact with her enriches the music lover's interior and provides satisfaction. Real music therapy that should be used regularly. I encourage you to familiarize yourself with this music, the address to Steve's website is provided below
https://stevejolliffe.wixsite.com/steve-jolliffe
niedziela, 31 października 2021
Tomasz Pauszek Syntharsis
Internet to medium w którym dzieją się czasami dziwne rzeczy. Trochę przypomina wielki magazyn wypełniony po brzegi różnorodnym towarem. Poszukiwacz wysmakowanych brzmień generowanych przez cyfrowe i analogowe syntezatory ma do dyspozycji duży wybór płyt. Tak wielki, że problemem może być odszukanie spośród masy rzeczy pospolitych, najbardziej wartościowych dokonań. Do tych ostatnich zaliczam twórczość Tomasza Pauszka. Chciałbym zwrócić uwagę czytelnika na jego debiutancką płytę "Syntharsis".
Dostępny na bandcampie cyfrowy album był pierwotnie wydany w 2001 roku. Osiem utworów miało być zapewne przekrojem możliwości 23 letniego wówczas kompozytora, wyrazem jego fascynacji, oraz popisem niebanalnej wyobraźni. Chęć pokazania palety środków wyrazu i nabytych umiejętności była ważniejsza niż powstanie albumu koncepcyjnego, na takie przyszedł czas później. Jednak słuchając Syntharsis trudno odczuć jakiś niedosyt, nie ma na co narzekać. To różnorodna, pomysłowo zaaranżowana elektronika. Tomasz nie jest kolejnym kopistą J.M. Jarre'a. Ma większe ambicje i umie je zrealizować. W tyglu syntetycznych emocji miesza bardzo różne odcienie muzyki udowadniając tym swoją wrażliwość. Udany debiut nie był jednorazowym aktem, o czym świadczą kolejne wydawnictwa i lata w których tworzył nowe muzyczne światy. Mam nadzieję jeszcze o nich wspomnieć. Poniżej link do omawianej płyty:
https://tomaszpauszek.bandcamp.com/album/syntharsis





