poniedziałek, 20 czerwca 2022

Przemysław Rudź - koncert na Międzynarodowym Festiwalu Fantastyki SedeńCon




    
  W dniach 16-19.06.2022 roku odbył się cykliczny Międzynarodowy Festiwal Fantastyki SedeńCon. Ośrodek Rewita Waplewo okazał się doskonałą lokalizacją. Kilka kilometrów od Olsztynka, w pobliżu pięknego jeziora Maróz można było się zrelaksować korzystając z pięknej pogody, a organizatorzy Festiwalu zadbali o liczne atrakcje dla fanów. Niestety, z powodów ograniczeń zdrowotnych skorzystałem tylko z chwili odpoczynku nad jeziorem, gdzie obserwowałem strzelanie z łuku. Szkoda że nie spotkałem Marka Baranieckiego porozmawiałbym z nim o jego powieści "Głowa Kasandry", ale może jeszcze przyjdzie na to czas? Wraz z czwórką moich przyjaciół łatwo trafiliśmy do czystej i zadbanej sali kinowej kurortu. Idealne pomieszczenie na taki kameralny koncert szybko wypełniło się melomanami. Na scenie, na ekranie projektora, widać było duże zdjęcia Klausa Schulze i Vangelisa oraz daty ich narodzin i śmierci. Koncert miał być bowiem swoistym hołdem dla tych kamieni milowych muzyki elektronicznej Wreszcie pojawił się również sam Przemek Rudź - bohater wieczoru. "Ale schudłeś" - rzucił mi w przelocie, testując sprzęt na scenie. To gość z klasą, pomyślałem i jest jak zawsze miły.
    Po kilku minutach wszystko było gotowe. Padła kwestia: Kto zapowie koncert? Okazało się że Przemek ma za sobą rzetelnie przygotowany kapitał ludzki i odpowiedni człowiek podjął wyzwanie. Posłuchaliśmy więc kim byli tak ważni dla muzyki elektronicznej Klaus Schulze i Vangelis. Ponieważ na sali panowała luźna atmosfera, to z miejsc dla widowni padło kilka istotnych szczegółów dotyczących polskich akcentów w muzyce Vangelisa. Tak, tu siedzieli prawdziwi znawcy tej muzyki. Dowiedzieliśmy się również, kim jest autor muzyki stojący na scenie. Przemek powiedział, że zacznie od utworu będącego ukłonem w stronę omawianych i widocznych na ekranie twórców. Faktycznie, nietrudno było wychwycić motywy utworu Crystal Lake z płyty "Mirage" i fragmenty "Spiral" które to kompozytor wplótł w swoją autorską wizję. O ile improwizacja na temat Klausa brzmiała trochę hipnotycznie, to Vangelisa "Spirala" wyróżniła się bardzo mocną organową frazą. Polskiemu kompozytorowi dobrze udało się oddać charakterystyczną pompatyczność Greka z lat 70. Po tak specyficznym wstępie Rudź cofnął się w czasie. Wspomniał jak red. Kordowicz w 2009 roku zadzwonił do niego zainteresowany prezentacją jego pierwszej płyty "Summa Technologiae". I z tego znakomitego debiutu poświęconego Stanisławowi Lemowi słuchacze mogli przypomnieć sobie bardzo klimatyczną muzykę. Potem, kontynuując wspomnienia, gdański muzyk postanowił pokazać to, co ma najlepszego w dorobku i z głośników popłynął utwór z jego drugiego albumu "Cosmological Tales": Let there be Light. Tak, to była prawdziwa uczta dla fanów elektronicznych brzmień. Później, między innymi, przy pomocy syntezatorów audytorium mogło podróżować na Czerwoną Planetę, oraz trochę podumać nad ciężką pracą marynarzy, która była inspiracją do płyty "Masters of Own Fate". Publiczność reagowała żywiołowo bijąc brawa. W pewnym momencie dwóch słuchaczy siedzących przede mną, zaczęło się kołysać w rytm muzyki, inny wykonywał dłonią jakieś tajemnicze znaki, nie poddające się łatwej interpretacji. Było bardzo miło. Istotne jest też to, że muzyk nie poszedł na łatwiznę, część materiału grał na żywo, na pewno solówki i niektóre efekty. Półtoragodzinny koncert zakończył się klamrą - utworem rozpoczynającym show i tak czas muzycznej uczty upłynął niesamowicie szybko. Zanim jednak opuściłem gościnny Festiwal, podszedłem przywitać się z artystą. Po drodze spotkałem jego sympatyczną małżonkę, która podając mi dłoń rzekła: "Damian, prawda?". Ujęło mnie to, po dziesięciu latach pamiętać imię takiego skromnego gościa? Niesamowite! Chwilę rozmawiałem z małżeństwem, potem mój młody ukraiński przyjaciel Iwan, absolwent dziecięcej szkoły muzycznej zrobił mi zdjęcie z Przemkiem. Trzeba było zejść ze sceny (niepokonanym) i wracać do Ostródy,
  O godzinie 23, trochę już zmęczony, kleiłem sample ryczących dinozaurów do mojego nowego utworu "Old History". Wtedy zadzwonił do mnie opiekun ukraińskiej grupy Evgen, podziękował mi za pomysł wyjazdu na ten koncert. My nigdy nie słyszeli takiej muzyki, powiedział, to było dobre emocjonalne przeżycie. Również tak uważam. Oby takich więcej!








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz