Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Krzyżanowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Krzyżanowski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 sierpnia 2013

Brunette Models - Last Poem






   W 2008 roku label Generator wydaje album Brunette Models - "Last Poem". Płyta przez długi czas dobrze się sprzedaje, co widać po publikowanych przez sklep Ziemowita Poniatowskiego zestawieniach. Minęło trochę lat, a ja ciągle wracam do tego znakomitego materiału. Piotr Krzyżanowski - autor wszystkich nagrań, jest  postacią o dość kontrowersyjnych poglądach. Nie powinno to jednak przeszkadzać nikomu zagłębiać się w niuansach jego kompozycji, czy smakować ich wyrafinowanej zawartości. Last Poem - to propozycja dla tych, którzy lubią dość mroczne, pełne niedopowiedzeń  klimaty.  Można użyć określenia:  atmospheric and deep listening music - lub po prostu: oniryczny ambient. Muzyka jest jakby zawieszona w przestrzeni, niczym obraz którym można cieszyć oczy. Tu mamy do czynienia z rajem dla uszu. Swoista poezja dźwięków, granych jakby od niechcenia, siłą inercji... Wklejane sample (odgłosy lasu, nadbrzeży, ptaków, trzaski winylowej płyty, polsko i obcojęzyczne teksty, itp.) są znakomitym uzupełnieniem powłóczystych, syntetycznych motywów. Projekt ma dostarczać bardziej wysublimowanych wrażeń, więc niewiele tu struktur rytmicznych, a bardziej wyrazista sekwencja jest dopiero pod koniec zapisu.  Nostalgiczne solówki jakie słychać od czasu do czasu, pogłębiają minorowe odczucia. Zaduma nad "Pustym światem", skutkuje tworzeniem innej, własnej muzycznej rzeczywistości. I ten proces wydaje mi się być jednym z istotniejszych atrybutów albumu "Last Poem". Swoista "moogo-terapia", mimo pozornie smutnego wydźwięku, zdaje się być znakomitym panaceum dla wrażliwych odbiorców szukających w muzyce ukojenia i ucieczki od niepojących wydarzeń otaczającego nas świata.
  

sobota, 21 kwietnia 2012

Brunette Models - Impressions of whispers


  Na przełomie wieków, a może trochę później, dotarła do mnie płyta Piotra Krzyżanowskiego "Impresje szeptów". Byłem nią zachwycony i w jakiś sposób dumny, że oto nasi rodacy potrafią nagrywać tak eteryczną, a jednocześnie, paradoksalnie, silnie działającą na refleksję muzykę. Po jakimś czasie (nie zawsze śledziłem uważnie muzyczny rynek) okazało się, że Piotr występuje obecnie pod pseudonimem Brunette Models, a płyta dostała uniwersalnie brzmiący tytuł "Impressions of whispers". Całe szczęście te odejście od polskiego nazewnictwa dotknęło tylko warstwy formalnej projektu, a nie samej muzyki. Ta uważam, dalej jest najwyższych lotów i lepiej  reprezentowałaby polski dorobek artystyczny w świecie, niż jakiś koszmar pt. "Wiedźmin II". Niezależnie od tych pozamuzycznych, kosmopolitycznych rozważań, omawianej muzyce Piotra warto poświęcić odpowiednią porcję uwagi. Rzadko bowiem udaje się w praktyce, tak wyważona mieszanka liryzmu, niedopowiedzenia czy grania na subtelnościach. Słuszne proporcje między odcinkami dźwięków bardziej intensywnych, a wykorzystywaniem w kompozycji ciszy. Chociaż większość nagrań zabarwiona jest silną melancholią, to przy jej słuchaniu osiągany jest efekt satysfakcjonującej relaksacji. Być może dzieje się to na skutek użycia ciekawych sampli typu odgłosy ptaków, czy męsko - damskich dialogów? Nie wiem na pewno w jaki sposób muzyk to robi, ale za istotny uważam fakt że osiąga cel. A jest nim pewne uzależnienie słuchacza. Ma tu zastosowanie zasada P.T.O. - "Please Turn Over", czyli lekko anachroniczna zachęta do ponownego odtworzenia dysku. I zdarza mi się spędzić przy tej muzyce cały wieczór, kilkakrotnie odtwarzając ją ponownie. Świetnie się słucha "Impressions..." na słuchawkach. Nie chodzi mi tym razem o wychwycenie technicznych niuansów, stereofonicznych bajerów, choć tych też nie brakuje, co o porządne zanurzenie się  w niezwykły klimat całości. Obok Marcina Bocińskiego który niestety, ostatnio woli robić zdjęcia niż nagrywać nowe płyty, jawi mi się Krzyżanowski jako najciekawszy polski przedstawiciel ciepłego ambientu. A jednak Piotr obok zwolenników ma również przeciwników. Wnioskuję mimo wszystko, że to zdrowy objaw, bo nie ma nic gorszego dla artysty, niż obojętność audytorium wobec jego osoby. 



piątek, 21 października 2011

Brunette Models - Magnus Luctus In Ergastulo



      Miłośnicy muzyki Piotra Krzyżanowskiego zachwycają się znakomitymi płytami  Impressions of whispers z 2000r, czy bardzo popularną Last Poem z 2008r. Ale warto też pamiętać o ciekawych początkach jego dokonań z lat 1995-97, dziele o dziwnym łacińskim tytule: Magnus Luctus In Ergastulo. Muzykę tę - z pewną dozą samokrytycyzmu - udostępnił mi sam autor. Ta wrodzona skromność nie ma tu jednak większego uzasadnienia. Kilku utworów osadzonych w średniowiecznym klimacie słucha się przecież przyjemnie. Być może nie wzbudzają one emocji na poziomie wyśrubowanym przez późniejsze płyty, ale mają co najmniej jedną, bardzo cenną zaletę: są rozpoznawalne i ułożone zgodnie z pewną ideą. Piotr nie kryje tu swoich fascynacji dokonaniami Dead Can Dance, co w niektórych fragmentach można delikatnie usłyszeć. Całość składa się z dziesięciu spójnych i nastrojowych kompozycji. Jednak nie tak molowych i przerażających jak wiszący na okładce człowiek ;). Umiejętnie rozłożone akcenty symfoniczne, chóry zakonników, specyficzne dźwięki czy proste instrumenty rytmiczne tworzą pożądaną aurę zadumania nasączoną lekko posępną nutką. Ale myślę że naturalny optymizm, silne poczucie ładu oraz pragnienie wyrażania piękna w sumie zwycięża w tej walce. W bonusowym utworze męski głos w stylizacji Niemena przejmująco śpiewa o rozrywaniu przez wiatr i otaczającej ciszy. Bardzo to przekonywujące i ciekawe.
     Nietuzinkowa twórczość. Ciepły, rycerski ambient. Szkoda tylko że muzyk kryjący się pod nazwą Brunette Models tak rzadko wydaje swoje płyty.