Są płyty, dzięki którym muzykę rockową można uznać za sztukę, coś niebanalnego, frapującego i magnetycznie wręcz pociągającego ku sobie. Mam na myśli nagrania zespołu United Kingdom zarejestrowane na pierwszym albumie supergrupy. Te określenie pasuje do zespołu jak najbardziej, bo przecież John Wetton i Bill Bruford pokazali wcześniej swoje umiejętności w legendarnym King Crimson, gitarzysta Allan Holdsworth grał między innymi w w Soft Machine i Gong, a Eddie Jobson zasilał Curved Air, Jethro Tull i Roxy Music. To niekoniecznie musiało się udać, a jednak! Efekty połączenia się ich sił na płycie "U.K" przeszły oczekiwania wielu fanów. Mi, zainteresowanemu głównie muzyką elektroniczną, w pierwszej kolejności spodobała się suita o dość mrocznym tytule "In The Dead Of Night" Wymyślona przez Eddiego i Johna, jest prawdziwym majstersztykiem. Przemyślana i wyrafinowana, jednocześnie pełna pasji i ognia. Zaskakiwała dziwnymi zwrotami rytmicznymi i niesamowitą jednością wszystkich muzyków. Ani jednej zbędnej nuty! Doskonałe budowanie napięcia.Wspaniałe uzupełnianie się w szczegółach, praca basu i perkusji, zasługują na najwyższe uznanie. Syntezatory Jobsona robią nie tylko piękne tło, ale świetnie współgrają w wielu pasażach. Siedem lat później Eddie swoją wrażliwość udowodnił ponownie na docenionej przez melomanów "Theme Of Secrets". Kolejne utwory z tej płyty mają inaczej rozłożone emocje. Są chyba trudniejsze w odbiorze i zawierają więcej synkopowanych łamańców i jazzowych inklinacji. Ale spokojnie dadzą się polubić. Między innymi przez magnetyzujący wokal Wettona. Klimat debiutanckiej płyty "U.K." porównać można z najlepszymi fragmentami dokonań zespołu Roberta Frippa. Po ponad 30 latach ciągle robi ona dobre wrażenie. Szkoda tylko że następne płyty U.K. nie były już tak jednolite.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eddie Jobson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eddie Jobson. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 listopada 2012
środa, 21 listopada 2012
Eddie Jobson – Theme Of Secrets
Trudno czasami wytłumaczyć popularność pewnych płyt. Więc lepiej cieszyć się ich treścią, niż snuć detektywistyczne rozważania. Faktem jest, że w 1985 roku na muzycznym rynku ukazał się pełen swoistego piękna album pod enigmatycznym tytułem "Theme Of Secrets". Autor Eddie Jobson nie jest postacią tak tajemniczą jak nazwa płyty. Dobrze znają go miłośnicy progresywnego rocka, gdyż grał na klawiszach, a niekiedy i na elektrycznych skrzypcach, w takich grupach jak Curved Air, Jethro Tull, Roxy Music, czy też super zespole UnIted Kingdom. Nie jest dla mnie więc niczym dziwnym, że w pewnym momencie zapragnął spróbować sił w solowej produkcji. Tym bardziej, mając poparcie tak znanego człowieka w branży jak Peter Baumann, który ostatecznie został producentem omawianej drugiej płyty Eddiego "Theme Of Secrets" (pierwsza "The Green Album" ciągle czeka na to aż ją polubię :) ). Co wyróżnia w pierwszej chwili ten krążek, to wpadający w uszy motyw główny. Grana na fortepianie melodia jest bardzo romantyczna, pociągająca w swojej prostocie i mocno patetyczna. Wraca kilka razy w innej konfiguracji, za każdym razem emanując sporą dawką sentymentalizmu. Całą płyta jest nagrana przy pomocy Systemu Synclavier - jednego z z pierwszych cyfrowych polifonicznych syntezatorów. Te pionierskie, rozbudowane urządzenie, okazało się bardzo przydatne w wielu studiach nagraniowych i wykorzystywane przez całą masę wybitnych przedstawicieli rocka. Ale wracając do Jobsona i jego "Sekretnego tematu" - osiem spokojnych, urokliwych kompozycji na pewno zasługuje na częste przypominanie. "Tajemniczość", wspaniały nastrój jaki towarzyszy jej słuchaniu, wyróżniają ją spośród wielu produktów tamtych lat... Te wydawnictwo jest też dowodem na to, że można nagrać uniwersalną muzykę, która spodoba się również osobom nie mającym na co dzień upodobania w syntetycznych barwach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

