Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Rakowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Rakowska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 listopada 2012

Fading Colours - I'm Scared Of....



  O zespole Fading Colours możecie przeczytać między innymi w wywiadzie jakiego kiedyś udzieliła mi Kasia Rakowska, Jakiś czas temu zrecenzowałem też jej solową płytę De Coy - Pleasure For Nothing. Jednak to album Fading Colours - I'm Scared  Of....  z  1998 roku przyniósł całej grupie sławę i zagorzałych fanów.  Fascynują się nią bywalcy koncertów Castel Party, fani gotyckiego rocka i dark wave. Dla mnie Fading Colours, to po prostu dobry zespół rockowy z wysokiej klasy wokalistką. Katarzyna ma niewątpliwie talent wokalny, a jej przyjaciele ze studia, potrafią połączyć go z dobrą muzyką. Wysokie emocje zawarte w glosie, plus dość dynamiczna, aczkolwiek raczej smutna muzyka, dobrze ze sobą współgrają. Dużo elektroniki tworzy odpowiednio mroczne klimaty, buduje napięcie, które rozładowuje - lub utrwala - fenomenalny głos Rakowskiej. Oczywiście, z pewnością w naszym kraju jest masa ładnych kobiet z intrygującym głosem, ale to De Coy nagrywa płyty i swoją pasję realizuje praktycznie.  Kiedy słucha się tej płyty na słuchawkach - a warto, łatwo zauważyć dbałość o szczegóły i detale.  Słyszane co jakiś czas drobne niuanse typu akcenty orientalne,  czynią przekaz atrakcyjnym.  Logika, koncept i zaproszeni goście jak Anne Clark czy Broon, znaczący przebojowy "Lorelei", to elementy które pomogły płycie w uzyskaniu pewnej miary rozgłosu. Udany cover Depeche Mode "Clean"  nie ustępuje wiele oryginałowi, a Anne Clark jest artystką wysokiego formatu, i tam gdzie się pojawia, zawsze jest ozdobą.  Mając takie atrybuty, zespół był niejako skazany "na sukces". Szkoda tylko, że tych płyt później nie było dużo. Potencjał jest więc w dalszym ciągu do wykorzystania.


wtorek, 29 maja 2012

De Coy - Pleasure For Nothing


 "Pleasure For Nothing" (2004) to tytuł pierwszej, i jak na razie jedynej solowej płyty wokalistki zespołu Fading Colours. Katarzyna Rakowska, znana bardziej jako De Coy, wyraźnie odcina się na niej od swoich wcześniejszych, rockowych dokonań. Chociaż okładka płyty może wyglądać deko prowokująco, zawartość muzyczna do takich nie należy. To  dziesięć utworów, w tym dziewięć piosenek, które toczą się leniwie z głośników. Mogą one stanowić idealne tło do towarzyskich barowych pogawędek, jak również do relaksacji po naprawdę wyjątkowo złym dniu. Ta użytkowość nie deprecjonuje wartości artystycznej omawianego materiału. Wiele tu melodeklamacji, miejsca dla samej muzyki i klimatu jaki ona tworzy. Brak ostrych i spektakularnych popisów wokalnych, może trochę rozczarować zwolenników dynamicznych zwrotów akcji, ale spodoba się koneserom nagrań bardziej refleksyjnych. Oczywiście, prawie wszędzie są obecne rytmy cyfrowej perkusji, trochę ożywiające tempo, ale to na pewno nie dark wave, czy gotyk. Ciekawe, że osoba dysponująca tak wyrazistym, mocnym, głosem jak De Coy, potrafi pokazać zupełnie "inną twarz" i śpiewać oraz szeptać wysublimowane subtelności. Ten specyficzny romantyzm dobrze współgra z syntezatorową oprawą. Na końcu prawdziwa instrumentalna perełka: "Something" która ma tylko jedną wadę - za szybko się kończy. Jak wiele dobrych w życiu spraw :).