czwartek, 23 sierpnia 2012

Bogumił Lepa - MuzaOLa jest normalną małolatą


Podczas długiego wieczoru 18 sierpnia w Cekcynie, podszedł do mnie pewien miły, skromny człowiek. Porozmawialiśmy trochę o moim niedawnym pobycie we Francji. Później skojarzyłem, że to przecież był Bogumił Lepa. Tata jednej z gwiazd tego koncertu  - Oli Lepy. Ponieważ niestety nie byłem w tym czasie gdy grali koło sceny, postanowiłem to nadrobić po powrocie do domu i umówiłem się z Bogumiłem na wywiad.

Damian Koczkodon: Mieliście bardzo dobre opinie wśród słuchaczy i widzów w cekcyńskich kuluarach po waszym sobotnim koncercie.

Bogumił Lepa: Coś nam się obiło o uszy. Wiesz, my gramy inną muzykę, ale jak widać, po koncertach cosik w tym jest ha, ha, ha!

D. K.: Wiem, wiem. Nie tylko wy graliście inną muzykę niż elektroniczna. Był np. Łukasz Dyakowski i to może była dobra odmiana.

B. L.: Tak, tak... Miałem co innego na myśli, ale spoko.

D. K.: To powiedz, będzie ciekawiej.

B. L.: Gramy na bardzo dużych koncertach, a w Cekcynie zagraliśmy od serducha. Nie sztuka brać, ale większą frajdę i radochę sprawia  fakt, że możemy coś od siebie zaproponować itd... I dlatego bardzo nas cieszy miodzik na serce, że dołożyliśmy cegiełkę, w zamian poznaliśmy wspaniałych ludzi. Jak widać nie chodzi nam o promocje itd.... Łączymy violin z prostymi bitami, a potem wrzucamy elektronikę. Gramy klasykę INACZEJ...

D. K.: Właśnie słyszę. Powiedz mi jak udało się przebić Wam do telewizji?

B. L.: My z Olą gramy na scenie od prawie 10 lat. Ola jest już bardzo znana w pewnych kręgach słuchaczy. No i nas, czyli Olę,  TV wyłowiła, zadzwoniła,  przeszła mast itd... Tylko muzyka, Sztaba, Kora, Zapędowska, itd.

D. K.: Widzę że Ola swobodnie rozmawia, bez kompleksów, dobrze się czuję przed kamerami [;)]

B. L.: Tak, ma luz, zresztą jak przyjechaliśmy, Ola zabrała się za wolontariat, pomagała gdzie mogła, nie mówiąc nic o sobie, ot taka zwykła panienka.


D. K.: Wydaliście niedawno płytę?

B.L.:  Tak specjalnie dla Fundacji ulicy piotrkowskiej 100 szt. która to FUP promuje Olę.

D. K.: Extra, czy Olę już nazywają polską Vanessą May?

B. L.: Hm... Denerwuje Ją to porównanie, ale cóż, taka wola słuchaczy...


D. K.: Ha, ha, nieuniknione, musi się z tym pogodzić.

B. L.: Wiadomo, ostatnio grała z Michałem Urbaniakiem.

D. K.: Jasne, a jaka jest Twoja rola w tym rodzinny przedsięwzięciu?

B. L.: Długo by opowiadać ...W skrócie: będąc  w zerówce, dostała propozycje  zdania egzaminu do szkoły muzycznej, no i tak to się zaczęło. Ja muzyk, ona adept muzyki, no i siedzieliśmy codziennie i graliśmy, dyskusje itd.


D. K.:  W zespole grasz na gitarze? (pytam, bo targałeś na śniadanie pudło. Nie wiem czy od gitary, czy klawiszy).

B.L.: Tak, gram na gitarach.


D. K.: To co napisałeś to prawda, jak wspomniałem, w kuluarach koncertu cekcyńskiego padło wiele ciepłych słów właśnie o waszym koncercie. Może to umiejętność nawiązania tej szczególnej emocjonalnej więzi ze słuchaczami?

B. L.: Cieszy nas to po prostu, i dodaje sił do pracy nad nowymi utworami. Dodam ze Ola jest bardzo skromną osóbką. To słychać w rozmowie. Poza tym jej luz na scenie, technika no i pasja z jaką gra. Może to ludzi przyciąga? Ha, ha, ha!

D.K.: W życiu prywatnym - nie wątpię, ale na scenie widzę czasami daje ognia. 

B. L.: Zgadza się, zwróć uwagę jak gramy "Explorers Festival", a Ola, chyba w trzecim utworze, zdejmuje buty i gra na boso - po prostu luz.

D.K.: No właśnie oglądam Wasze filmy na YouTube i jestem zaczarowany.

B. L.: Wielkie dzięki.

D.K.: Fajnie, a czy mogę spytać, jak na to reaguje mama (a może to temat tabu)?

B. L.: Wiesia wspiera nas, Olę. Najgorsze są szare dni i mnogo pracy, wiadomo, raz się chce grać ćwiczyć Oli, raz ma obiekcje po co i na co. I tu wkracza żonka i tłumaczy Oli.

D.K.: Zdjęcie profilowe nr 1 po prawej to ty ze skrzypcami?

B.L.: Na Fb?

D.K.: Tak

B.L.: To jest skrzypek jazzowy Michał Urbaniak, światowej klasy muzyk. mieszkający w USA.




D.K.: Ha, ha, no właśnie, coś mi nie pasowało.  Znam go z płyt i prasy od lat, ale twarze to chyba bardziej kobiece zapamiętuję :).  No.. to doborowe towarzystwo. Gratuluję.

B.L.: Ola gra z jego muzykami: bas facet z Jamajki, perkusja z Anglii,  klawisz z USA, no i Michał. Wielkie przeżycie dla Oli zagrać w tak młodym wieku z takim artystą. Coś w tym jest, że ją zaprosił ha, ha, ha!

D.K.: Sam się podnieciłem tą wielokulturowością. To naprawdę miłe.

B. L.: Ha, ha.  No tak, to są ci wybrani, najlepsi z najlepszych.  Ola pisze z basmanem z Jamajki o muzyce, no i dalej coś w tym jest ha, ha.

D.K.: Niesamowite, Ola ma teraz 18 lat? Co to będzie za 10 lat?

B. L.: Powiem szczerze, najpierw studia, akademia muzyczna no i koncertowanie. Rośnie nam gwiazda. Pod naszymi oknami ha, ha, ha.


D.K.: Miłe to że ją wspierasz i tak to ładnie idzie. Talent nie każdy ma i trzeba go szlifować.

B. L.: Ona już w tym teamie gwiazd jest. Przykład: "Dni Łodzi" Wpuszczono ją na główną scenę itd... Już jest małą wiekowo gwiazdką gwieździstą niech rozsławia Polskę.

D.K.: Tak, jest to bogactwo naturalne którego nam nie ukradną.

B. L.: Dokładnie :).

D.K.: To bardzo się cieszę i życzę dalszych sukcesów.. a może nie zapytałem o coś ważnego?

B. L.: Damian pytaj o co itd, u nas nie ma tajemnic, nie wiem czy zauważyłeś ale młodzież lubi jej muzykę.


D.K.: A czym Ola żyje prócz muzyki? Inne pasje gwiazdy?

B. L.: Jest normalną małolatą, ugania się za chłopakami, oni za nią. Ola taka normalna małolata z humorami.

D.K.: A to się nie, dziwię taki wiek. 

B. L.: Gra na pianinie, pisze teksty, zaczyna śpiewać...

D.K.: Czyli się rozwija.

B. L.: Był u nas w domu kompozytor Bernard Sołtysik, jest bardzo zainteresowany Olą, chce dla niej pisać utwory. On prowadził Pro-Contrę.

D.K.: No tak, życie artystyczne w pełni kwitnie w Waszym domu.

B. L.: Muza na pierwszym planie, kocha konie.

D.K.: Zobaczymy dokąd ją to zaprowadzi, na jakie szczyty...

B. L.: Jeździ na koniach chce mieć swojego prywatnego, marzy jej się.

D.K.: Jak są warunki, to pewnie.

B. L.: Lubi towarzystwo w swoim wieku, itd. Potrafi wyjść na ulicę i grac godzinami.

D.K.: Czy zobaczymy Was jeszcze w Cekcynie za rok?

B. L.:  Jak najbardziej. Są tam wspaniali ludzie i przyciągają jak magnes. Miodzik na serducho się leje, jak ma się do czynienia z takimi pasjonatami!

D.K.: No ba.. życie ma wtedy smaczek, to prawda. Sam to poczułem i już tam będę wracał.

B. L.: Powiem po cichu ze prowadzone są rozmowy aby Ola zagrała z ... (autokorekta), ale jest to wiadomość prywatna ;).

D.K.: (Oki) [;)]. Zespól nazywa się po prostu Aleksandra Lepa?


B. L.: Nie... Ja jestem w cieniu, Ola ma pseudo....hm.. artystyczne. "MuzaOLa" Ja ją tylko wspomagam,  piszę dla niej muzę, Ona jest solistką.

D.K.: Ty też jesteś skromny.

B. L.: Jak sam widzisz, nie pokazuje się w TV, bo i po co. Jestem cichą eminencją czuwającą nad jej drogą artystyczną ha, ha, ha.

D.K.: Tak właśnie sobie pomyślałem. Przyjemnie przebywać w takim towarzystwie, życzę samych sukcesów, pomyślności, ciesze się że Cię poznałem.

B. L.: I nawzajem!

D.K.: Robimy swoje.

B. L.: Człowiek nie jest samowystarczalny na tym świecie!

D.K.: To prawda, a życie jest piękne jak się otaczasz pięknymi duchowo ludźmi [;)].

B. L.: Zgadza się.

D.K.:  To w takim razie do zobaczyska!