środa, 2 listopada 2011

Suzanne Doucet - The most precious moment is always here


English version below, move your mouse down

Każdy miłośnik nagrań w stylu New Age powinien znać osobę która bardzo dużo zrobiła dla tej muzyki w USA. Suzanne ma swoją wytwórnię płytową, sklep, od  wielu lat nagrywa CD i angażuje się w różne projekty.  Przeczytajcie co mówi o sobie.

- Ładnie śpiewasz, komponujesz, wydajesz płyty, jesteś pisarką, malarką, grafikiem, producentem..... Czegoś nie lubisz robić w życiu?

 S.D.: Nauczyłam się czerpać przyjemność z tego, co robię. Nawet zmywanie garów potrafi być przyjemną czynnością.

- Robiłaś karierę jako piosenkarka i gospodarz programu telewizyjnego w Europie, co Cię skłoniło do przeprowadzki zza ocean? Ciekawość świata?


S.D.: Uwielbiam podróżować odkąd pamiętam. W wieku 25 lat zwiedziłam większą część świata. Byłam w wielu krajach, mogąc doświadczyć ich kultury. Gdziekolwiek byłam, czułam się jak w domu. Jednakże klimat oraz natura, jak i wielokulturowe środowisko w Los Angeles zafascynowały mnie od mojej pierwszej tam wizyty, w 1968 roku. Wiedziałam, że pewnego dnia tam zamieszkam. Stało się to w 1983 roku – byłam na to gotowa. To miasto miało wszystko, czego według mnie mógłby sobie zamarzyć artysta, producent czy muzyk. Czuję się szczęściarą, że mogłam się tam przeprowadzić.

- Kiedyś Peter Baumann stwierdził że Niemcy nie umieją cieszyć się życiem, Amerykanie zaś to potrafią, czy to trafne spostrzeżenie?

S.D.: Nie wiem, na ile generalizowanie w ogóle odzwierciedla prawdę. Mam wielu znajomych w Niemczech, którzy naprawdę potrafią korzystać z życia, poznałam także wielu Amerykanów, którzy byli strasznymi ponurakami.  Być może zależy to od indywidualnego rozumienia słowa „radość”. Szczęście budowane na zasadzie gromadzenia dóbr materialnych nie będzie trwało zbyt długo, jeśli jednak znajdzie się je w samym sobie, może trwać wiecznie…
 

- Od lat promujesz w USA muzykę New Age. Kupują ją znani celebryci. Musisz mieć chyba duży dar przekonywania?



S.D.: Po prostu wierzę w to, że New Age jest muzyką tworzoną świadomie oraz w celu „leczenia” oraz relaksacji. Są to wartości potrzebne obecnie temu światu bardziej niż kiedykolwiek. Wielu celebrytów zdaje sobie sprawę z tego, jak ważna jest „Świadoma Rozrywka” i mają różny w nią wkład. Mam niewyobrażalne szczęście mogąc być w miejscu nie tylko innowacyjności i kreatywności, ale także tam, gdzie ma miejsce wspaniałe „przebudzenie”. Czasami można je wyczuć w różnych miejscach całe lata, nim gdziekolwiek indziej na świecie.




- Czy na fakt że tworzysz New Age miała wpływ konkretna literatura, ludzie czy odwiedzane miejsca?

S.D.: To, że tworzę Muzykę New Age jest wynikiem moich własnych życiowych przemyśleń i poszukiwań. Dzięki mojemu ojcu, dr. Friedrichowi W. Doucetowi, autorowi ponad 40 książek z dziedziny parapsychologii, dość wcześnie zetknęłam się z naukami Carla Gustava Junga. Tata studiował z nim w Zurychu, dzięki czemu mogłam dowiedzieć się bardzo dużo o ludzkiej psyche. Od ósmego roku życia interesowałam się filozofią. Książki które czytałam nie należały do typowych, czytanych przez dzieci lub młodzież. Później poznałam bardzo interesujących ludzi, starszych ode mnie, a moje poszukiwania prawdy doprowadziły mnie na drogę duchową oraz na studia. Przejście z popu przez chanson, bycie piosenkarką oraz autorką piosenek aż do New Age następowało stopniowo. Między rokiem 1970 a 1980 moja osobista przemiana postępowała równolegle z wyrażaniem artystycznym.

 - Czytam Twoją biografię i widzę że prowadzisz bardzo aktywne życie, a muzykę nagrywasz wyjątkowo spokojną. Jak to godzisz?

S.D.: Gdy człowiek osiągnie swoisty spokój wewnętrzny, może być niezwykle aktywny, zaś w swej twórczości wyraz znajdzie wspomniany spokój.


- Wydałaś kilka płyt z Christianem Buehner i Tajalli.  Jak do tego doszło?


S.D.: Zawsze lubiłam współpracować z przyjaciółmi. W Niemczech współtworzyłam teksty piosenek z Anją Hauptmann, zaś w latach 60. z Rio Gregorym i Udo Juergensem współtworzyłam teksty oraz komponowałam. W latach 70. byli to Abi Ofarim, Ralph Toursel, Christian Buehner oraz wielu innych. Wraz z Christianem napisałam i wyprodukowałam mnóstwo piosenek, później jednak stworzyłam taśmy do medytacji dla duchowego nauczyciela z Monachium, Thorwalda Dethlefsena. To było na przełomie lat 1980/81. Po tym wszystkim postanowiliśmy stworzyć album z muzyką instrumentalną, „Transformation”, który nagraliśmy w 1982 roku. Własną wytwórnię otworzyłam w 1979, „Transformation” ukazał się nakładem Isis Music. Był to nasz pierwszy album instrumentalny z gatunku New Age. Dalej było „Transmission” z 1983 roku. Ta inicjatywa spotkała się z dobrym odbiorem w Niemczech, więc postanowiliśmy wyjechać do Stanów aby sprawdzić, jak nasza muzyka zostanie przyjęta za oceanem. Efekt był bardzo pozytywny. Mogliśmy zaimportować nasze kasety i rozpocząć dystrybucję w USA. Christian wrócił do Niemiec i tam pozostał, ja znalazłam swoje miejsce tutaj. Swoją wytwórnię przemianowałam w Stanach na Beyond. Udało się wydać różne albumy od Christiana oraz innych niemieckich i amerykańskich artystów.

- Byłaś producentem filmu Starflight, lubisz tematykę SF?

S.D.: „Starflight” powstało we współpracy z Chrisem Toussaintem. Wykorzystaliśmy moją muzykę oraz obrazy włoskiego malarza, żyjącego w Himalajach. Był to owoc Miłości. Stworzenie odpowiedniego ruchu obrazów do muzyki zajęło nam dwa lata. Wspaniała robota. Zawsze interesowało mnie synchronizowanie obrazów z muzyką, przez co stworzyłam później wiele innych filmów muzyczno-wizualnych. Część z nich powstała w latach 80. przy użyciu syntezatora wideo Fairlight. Teraz cały proces jest o wiele prostszy! To jest jedna z moich pasji! Niektóre z moich dokonań można zobaczyć na YouTube…


- Na pewno się cieszysz, że córka Natasha, syn Shaman i wnuczek Anthony również pasjonują się muzyką. Pewnie mają to po Tobie?

S.D.: Cieszę się widząc, jak interesują się muzyką i sztuką! Każde z nich robi to na swój sposób. Mam także kolejnego wnuczka, na imię ma Zen. Ma półtora roku i już widzę, jak bardzo podoba mu się muzyka.

- W Twoim życiu tak wiele się działo. Jakie masz najmilsze wspomnienie?

S.D.: Nie mam jednego, najmilszego wspomnienia. Pamiętam tyle wspaniałych wydarzeń. Jednakże najważniejsze jest TU i TERAZ, to właśnie obecnie mam najwspanialsze wspomnienia. Najważniejsza chwila ma miejsce w tej chwili, jestem za to niezmiernie wdzięczna. Wszystko przecież przemija, jednak nieskończone, niezmienne TERAZ nigdy nie odchodzi. To jest coś, czego nie można obrócić we wspomnienie…

- Dziękuję za poświęcony czas!

S.D.:  Dziękuję, Damian, za stworzenie mi tej sposobności.

Dodatek od Suzanne, podesłany kilka dni później później:

Wspaniale, dziękuję, Damian. Zdałam sobie sprawę, że mówiłam o współpracy z Christianem, a nie wspomniałam nic o Tajali. Może dodam jeszcze: Jedną z pierwszych osób którą spotkałam po przybyciu do USA był Tajali. Stał się jedną z najbliższych mi tutaj osób. Mieszkaliśmy razem przez jakiś czas w San Jose (1984-1985). Pewnego dnia podjęliśmy współpracę. W ciągu kilku lat stworzyliśmy kilka albumów. Pierwszym był „Brilliance”, później „Tantra Zone”. Wspólnie z Chuckiem Pliasance wydaliśmy „Garden of the Goddess”. Tajali (a.k.a. William Wichman) zapoczątkował Prąd Sacred Sound, był Szamanem i prawdziwą „oświeconą istotą”.

Tłumaczył Marcin Siudak






The English version:

1) You nicely sing, compose, release CDs.  You're a writer, painter, graphic designer, producer ..... Is there a something that you do not like to do in your life?

I have learned to enjoy whatever is required for me to do! Even washing the dishes is a joyful task...

2) You were doing a career as a singer and host of a TV program in Europe. What prompted you to move overseas? Curiosity about the world?

I loved traveling since I can remember. I had traveled most of the world by the age of 25. I had seen many countries and many cultures.

I always felt at home wherever I was. However the climate and diverse nature as well as the multi-cultural environment in Los Angeles fascinated me when I came here for the first time in 1968. I knew somehow that one day I would live here... In 1983 I was ready and I stayed. LA had everything I envisioned an artist, producer and musician would want. I feel very blessed that I was able to move to LA.

3) Once Peter Baumann said that Germans do not know how to enjoy life, but Americans can do it. Is this observation true?

I don't know if any generalization is true. I have many friends in Germany who know quiet well how to enjoy life and I have also met numerous Americans, that are miserable. Maybe it depends on what "joy" means to someone. Joy based on the acquisition of material goods as a source of happiness will not last very long, but if one finds joy within the Self, it may last forever...

4) For years, you promote the music of New Age in the USA. This music is bought by famous celebrities You probably have a large gift of persuasion?

I just believe that New Age Music is music that is created with Consciousness and the intention to heal and relax. Something this world needs more than ever. Many celebrities are aware of the importance of Conscious Entertainment and contribute in many ways. I am very fortunate to be not only in a place of innovation and creativity, but also in a place of a tremendous "awakening" taking place. This awakening is felt in many areas sometimes years ahead of everywhere else in the world...

5) Does the fact that you are creating a New Age is a consequence of the impact of a particular literature, people, or perhaps the places you visited?

The fact that I am creating New Age Music is a result of my own insights and studies throughout my life. Through my father Dr. Friedrich W. Doucet, author of over 40 books on Parapsychology I came very early in touch with the teachings of Carl Gustav Jung. My father studied with him in Zuerich and I was able to learn a lot about the human psyche. Since the age of 8 I was very interested in philosophy. The books I was interested in were not average children's or teenage literature. Subsequently I met very interesting people who were much older than me and my search for truth led me to many spiritual paths and studies. My transition from Pop music to Chanson, Singer/Songwriter and New Age came gradually. Between 1970 and 1980 my personal transformation went hand in hand with my artistic expression.

6) I read your biography and see that you lead a very active life but the music that you are recording is very peaceful. How do you connect these two issues?

Once you reach a state of Inner Peace you can be extremely active, but your peacefulness will always be in your expression.

7) You released a several CDs with Christian Buehner and Tajalli. How did it happen?

I always loved collaborating with my friends. I co-wrote many lyrics in Germany with my friend Anja Hauptmann and co-wrote and composed songs with my friends Rio Gregory and Udo Juergens  in the '60s, Abi Ofarim, Ralph Toursel and Christian Buehner and others in the '70s. Christian and I wrote and produced many songs together, but then did some guided meditation tapes for a spiritual teacher in Munich by the name Thorwald Dethlefsen. That was in 1980/81. After we completed this work we decided to do an instrumental album together, "Transformation", which we recorded in 1982. I had started my own record label in 1979 and released "Transformation" on cassette only on Isis Music. That was our first instrumental "new age" album. It was followed by "Transmission" in 1983. We had very good feedback in Germany and had the idea to go to the US and see how our music would be received overseas. The result was very positive. We were able to import our cassettes and started to get distribution in the US. Christian went back to Germany. I stayed here. I expanded my label here into the US label "Beyond" and released other titles from Christian and other German and American artists.

8) You were a producer pf Starflight movie. Do you like SF themes?

"Starflight" was a visual music video I produced and directed with Chris Toussaint. We used my music and paintings from an Italian painter who lived in the Himalayas. It was a work of Love. It took us almost two years to create movements with the paintings to the music. Wonderful work. I was always interested in the synchronization of images and music and produced many other visual music videos. Some of them were done in the early '80s with a Fairlight video synthesizer... Now it is so much easier to create visual music! It is definitely one of my passions! You can see some of my clips on Youtube...

9)You will surely be glad that your daughter Natasha, son Shaman, and grandson, Anthony, are also passionate about music. They probably inherited it after you?

I am very happy to see that they all love music and art! Everyone of them in their own way. I have a new grandson. His name is Zen. He is 18 months old and I can see how much he enjoys music already.

10) Much has happened in your life. What is your dearest memory?

I can't really say that I have one dearest memory. There are so many wonderful events I remember. Probably the most important realization for me is that there is only NOW and the dearest and most wonderful memories are now. The most precious moment is always here. I am very grateful to know this. Everything comes and goes, but That which is the unchangeable timeless NOW cannot pass. This is my dearest knowing, which cannot turn into a memory...

-----

Great - Thank you Damian - I just realized that I only talked about my collaboration with Christian Buehner but not about Tajalli. Maybe you can add: One of the first peopel I met when I came to the USA was Tajalli. He became one of my dearest friends here. We lived together for some time in San Jose (1984-1985). We started collaborating musically from day one. We created several albums over the years. Brilliance was our first album, then we did much later Tantra Zone, and Chuck Pliasance and I produced Garden of the Goddess with him. Tajalli (aka William Wichman) was an initiate of the Sacred SoundCurrent, a Shaman and a truly "enlightened being."

-----

Thank you very much for your time!

Thank you Damian for giving me this opportunity.