niedziela, 20 listopada 2011

Kevin Bassinson – Cyborg - Original Soundtrack



    Muzyka filmowa  jest materiałem użytkowym podległym ekranowej treści. Jako taka jest ona zazwyczaj ograniczona nie tylko wyobraźnią i inwencją autora, ale przede wszystkim charakterem oglądanych obrazów. Służebna rola dźwiękowej oprawy skutkuje więc często tworzeniem milionów godzin nijakiej, bezbarwnej i szablonowej muzyki. Artyści zarzynają niemiłosiernie te same orkiestrowe wzorce myśląc że to się na pewno spodoba widzom. Dlatego raczej nie przepadam za muzyką filmową. Czasami jednak twórcom udaje im się choć trochę wyjść poza schemat i na rynku pojawia się muzyka z charakterem. Takie właśnie swoiste piętno rozpoznawalności słychać w dziele z 1989r  "Cyborg - Original Soundtrack"  którego autorem jest Kevin Bassinson. Film nie jest z gatunku tych co dostają Oskary, więc krytycy szybko zaklasyfikowali go do produktów klasy B przynoszących zyski w wypożyczalniach wideo. Nie będę z tym polemizował, skoro scenariusz napisano w jeden weekend a  film nakręcono w 24 dni. A jednak, choć postapokaliptyczne kino może razić co bardziej wybrednych koneserów (mi się podoba), nie jest to powodem do skreślania towarzyszącej jej muzyki. Ta autorstwa Kevina jest nie tylko rozpoznawalna, ale nagrana ze szczególnym nerwem i wyczuciem chwili. Idealnie pasuje do scen w których walczą bohaterowie o gitarowych imionach (reżyser Albert Pyun wykazał się tu niezłym dowcipem), zmagań Rickenbackera (Jean-Claude Van Damme) na krzyżu, czy jego retrospektywnych refleksji. Słychać nie raz charakterystyczne cięcia niedokończonych melodii i wznoszenie ich na wyższe interwały, melodyczne dysonanse ale i motywy tradycyjnie tkliwe. Ta doprowadzona do perfekcji dźwiękowa opisowość cierpiącego na przemoc świata jest kawałkiem całkiem przyzwoitego muzycznego warsztatu.
    Dzięki temu film jak i muzyka pozostaną w pamięci zarówno miłośnikom kina akcji jak i słuchaczom elektronicznej muzyki.