sobota, 10 marca 2012

Michael Kais - The First Set


 
   Żyjemy w czasach dostępności dużej ilości muzyki serwowanej nieodpłatnie przez samych autorów w internecie. Mnogość ta z jednej strony cieszy, z drugiej strony stwarza problem identyfikacji i zdrowego wartościowania. Przypomina to trochę połowy w mętnej wodzie - w poszukiwaniu głęboko ukrytych pereł. Jest pewnego rodzaju targowiskiem, na którym artyści próbują przebić się na powierzchnię silną sekwencją, czy wyrazistą, wpadającą w ucho melodią. Często też szukają nowych brzmień aby wypracować swój styl... Niezależnie od ich wysiłków, ja też jako meloman, ciągle przebiegam oczami strony WWW za muzyką przez duże M. Czy do tej kategorii można zaliczyć materiał który gra Michael Kais - ocenicie sami. Moim zdaniem płyta "The First Set" pozytywnie się wyróżnia spośród wielu innych el-produkcji. Ma w sobie te "coś", jakieś piętno, charakter, sprawia że chce się do niej wracać. Warszawski muzyk Michał Matusiak kryjący się pod obcobrzmiącym nazwiskiem, pragnie pobudzać wyobraźnię swoich słuchaczy, czyli działać na ich refleksję. W większości utworów dobrze się mu to udaje. Jedynym poważniejszym  zgrzytem, nie bardzo pasującym do koncepcji jest fragment pod tytułem "The Night Highway", ale za to reszta utworów, to naprawdę kawał dobrze ułożonej i wykonanej muzyki. Podoba mi się zarówno klimatyczny wstęp w "One Day In Pripyat" i kapitalny, lekko ambientowy "Abandoned Forest.". "Evening In Osaka" - tego kawałka nie  wstydziłby się sam Kitaro.  Nietypowo brzmi jazzujący Gangsta Comes To Dinner", a bardzo miło prezentuje się rozmarzony  "Polar Life".  Całość zgrabnie kończy filmowy, trochę w stylu dostojnego Vangelisa "The Stadium Of Dreams". Tę ciekawą muzykę można bezpłatnie pobrać ze strony http://m-rec.eu/. Polecam i czekam na kolejne, nowe nagrania!