wtorek, 11 października 2011

Paul Nagle - The girls of Poland are very beautiful


English version below, move your mouse down

Miłośnikom muzyki elektronicznej Paula Nagle chyba nie trzeba przedstawiać...Ale pomyślałem że warto go bliżej poznać, tym bardziej że jest On nie tylko znakomitym muzykiem, ale i żywą kopalnią wiedzy o sprzęcie, komponowaniu i nie tylko...

-  Dalej pracujesz w swoim świetnie wyposażonym studio na poddaszu?

P.N.:  Moje studio zmienia się, ewoluuje, rozszerza się i kurczy w zależności od moich potrzeb i nastrojów. Mam grupę instrumentów, do których zawsze wracam ale generalnie nie mam oporów, żeby sprzedać lub zamienić je gdy tylko poczuję, że przestają mnie ekscytować. Nie jestem sentymentalny - w szczególności jeśli chodzi o syntezatory! Mogę powiedzieć, że byłem szczęśliwy posiadając syntezator Synthi AKS rok czy dwa lata temu. Był to instrument, który zawsze chciałem mieć i który szczerze pokochałem. Ale obecnie jest sporo nowych zabawek, które w równym stopniu cenię - np. sekcje efektów Eventide, sekwencery Sequentix i Elektron, czy nowe silniki analogowe. Traktuję całe studio jako jeden wielki instrument i jeżeli jakaś jego część się zmienia, wciąż o nim myślę i odkrywam na nowo. To co mnie cieszy i raduje, to czasem mała zmiana sposobu pracy, pozycji syntezatorów, przemeblowanie studia. To może być bardzo inspirujące.

- Przetestowałeś bardzo wiele syntezatorów ich możliwości i parametry. Co sądzisz o tendencji jedna klawiatura i reszta wykonywana w komputerze?

P.N.: Tak jak napisałem dla magazynu Sound On Sound, widzę mnóstwo sprzętu, różnych typów i możliwości. Uważam się za szczęściarza, że mogę testować sprzęt, którego normalnie pewnie nigdy bym nie odkrył, zarówno z powodu tego, ze jest bardzo drogi lub bardzo rzadki, z jakichś niewielkich i mało znanych manufaktur. Przechodząc do instrumentów cyfrowych, prawdą jest, że nie istnieje pojedynczy hardwarowy syntezator, który oferuje moc taką jak najlepsze syntezatory programowe. Nawet drogie maszyny, takie jak Korg Kronos nie mają takiej mocy, wielkiej biblioteki sampli i źródeł co dostępne czysto programowe instrumenty, takie jak Omnisphere Kontakt z powiedzmy kilku gigabajtowym fortepianem. Dlatego syntezatory sprzętowe powinny koncentrować się na tym co robią najlepiej - dać muzykowi poczucie pełnej władzy, niezawodności, ciągłości. Tak wiele nowych modeli syntezatorów zostaje szybko zastąpionych, co oznacza że nigdy w pełni nie dojrzały, a szkoda. Producenci mają obsesję na punkcie nowości, myślą bardziej o technologii, a nie o warsztacie muzycznym i kontroli. Mój Mac Pro może robić rzeczy, które były niemożliwe, kiedy zaczynałem pracę tylko z monofonicznym syntezatorem, tape delay'em i maszyną stringową - ale to niekoniecznie oznacza, że w ten sposób powstanie lepsza muzyka. Łatwiej dzięki temu jest zrobić duże, skomplikowane i profesjonalnie brzmiące aranże. Potrzebuję Mac'a do mojej pracy zarobkowej, mojej biblioteki muzycznej, a także do tworzenia finalnej, wygładzonej muzyki. W tej chwili nie widzę innej drogi, jak pracować właśnie w ten sposób ale za kilka lat, kto wie, może zmienię zdanie. Jeszcze kilka lat temu robiłem wszystko na żywo, jak leci, zwykle z innymi muzykami, ale również solo. Oznaczało to, że byłem bardziej ograniczony przez moją technikę gry i pomysły rodzące się w danej chwili. Nic potem nie mogłem naprawić lub polepszyć, a teraz jest dużo muzyki, którą mogę zmienić z tego lub innego powodu. Praca na żywo daje pewien rodzaj wolności, ale często wykonujesz wtedy tylko 80% tego, co faktycznie masz do powiedzenia. Teraz mogę poprawiać kompozycję, aż stanie się prawie doskonała. Jest tylko jeden problem - kontrola, żeby wiedzieć, kiedy przestać. Zbytnie dopieszczanie utworu może zabić w nim muzykę, uczynić ją nudną. Problem z komputerami pojawia się podczas gry na żywo. One po prostu oferują zbyt wiele mocy, przynoszą pokusę tworzenia przedstawień, które po prostu nie są reprezentatywne dla Twoich muzycznych zdolności. To, co zaczynamy wtedy słyszeć, to te fantastyczne koncerty "na żywo", które są teraz niczym więcej niż występami DJ-ów, którzy klikają na PLAY, pokręcą kilkoma kontrolerami, albo i nawet nic nie robią. W takim przypadku nie ma to oczywiście nic wspólnego z muzyką lub występem. Nie ma nic bardziej nudnego niż kilku chłopaków wpatrzonych się w ekrany swoich laptopów, jakby sprawdzali pocztę. Ale proszę pamiętać, że jestem dość stary i lubię czasem ponarzekać. Nie można nauczyć starego psa nowych sztuczek. Muszę jednak przyznać, że w sumie widziałem kilka osób korzystających z komputerów i kontrolerów z wielką ekspresją i mających niesamowite zdolności muzyczne.

- W 1999r  wydałeś piękną płytę "Lore". Wiem że ma już sporo lat, ale możesz coś o niej powiedzieć?  Zgromadziłeś też na niej świetnych muzyków.

P.N.: Jestem szczęściarzem, że mogłem grać z naprawdę wspaniałymi muzykami przez te wszystkie lata. Wszyscy oni byli prawdziwymi mistrzami i grali dla mnie gdy ich o to prosiłem. "Lore" reprezentował najlepsze, co mogłem osiągnąć w tym czasie. Stało się to zanim porzuciłem komputer na może dziesięć lat, a także dzięki rejestratorowi z twardym dyskiem do nagrywania i przechowywania wszystkich prawdziwych instrumentów, takich jak gitary, bębny, skrzypce i temu podobne. Nadal mam wiele sympatii dla tego albumu, chociaż chciałbym poprawić częściowo jego produkcję. W szczególności skrzypcom, gitarze i flecie dodałbym wymiary, których nigdy nie mógłbym dodać na klawiaturze!

- Lubisz czasami posłuchać ambientu, muzyki bez rytmu?

Bardzo! Życzyłbym sobie, żeby więcej takiej muzyki było grane na żywo, a my moglibyśmy uwolnić się od konieczności tworzenia i słuchania muzyki z sekwencerów, bębnów, o zaplanowanej strukturze. Myślę, że w odpowiednim miejscu i przestrzeni, muzyka ambient może być wzniosła. Pamiętam raz, w Arcosanti (Arizona), na jednym ze spotkań w ramach Different Skies, graliśmy muzykę tego typu pod gwiazdami z grupą bardzo utalentowanych muzyków. Improwizowaliśmy i tworzyliśmy piękne bezkształtne plamy muzyczne, a każdy z muzyków słuchał i dokładał swoje delikatne i subtelne dźwięki. Z rytmem i sekwencjami, muzyka ta stałaby się bardzo konwencjonalna i przewidywalna, ale ponieważ była bez formy to fascynowała. Tak, uwielbiam ten rodzaj muzyki.

- Dużo koncertujesz, jakie instrumenty najlepiej sprawdzają się w graniu na żywo?

Nie ma najlepszego sprzętu poza tym, który znasz bardzo, bardzo dobrze. Grając na żywo musisz doskonale wiedzieć, co chcesz zrobić, panować nad instrumentem, który nie robi niespodzianek przechodząc nagle w inny tryb pracy. Z tego mniej więcej powodu starsze syntezatory są bardziej przyjazne jeśli idzie o sceniczną pracę na żywo. Co dziwne, kiedyś uważano, że stare analogowe syntezatory były gorsze, bo rozstrajały się podczas pracy albo po prostu defektowały. Obecnie łatwiej nastroić syntezator podczas gry niż zmagać się z jakaś usterką czy problemem natury cyfrowej. Widzisz, wiele nowoczesnych cyfrowych maszyn ma problemy w samych sobie z powodu ogromnej złożoności budowy lub nowoczesnych technik masowej produkcji co oznacza, że zawsze masz obawę, że coś pójdzie źle, albo że jakiś błąd oprogramowania spowoduje problemy. Mój ulubiony instrument zmienia się w zależności od imprezy, na jakiej gram. W zależności od tego ile potrzebuję, zaliczam do nich:

Sequentix Cirklon (sekwencer, przy którym miałem swój udział na etapie projektowania),
Roland V-Synth (stworzyłem wiele własnych brzmień na tym instrumencie, a nawet niektóre brzmienia fabryczne),
EMS Synthi AKS (niesamowity organiczny muzyczny towarzysz do dźwiękowych eksploracji),
Korg ESX-1 (najlepsza maszyna perkusyjna jaką znam),
Eventide Space & Timefactor effects (po prostu fantastyczne i zakręcone),
Korg Radias (wspaniały nowoczesny syntezator),
Vermona Mono Lancet (wspaniały Moogo-podobny analog),
Roland SH-101 (mój stary faworyt, łatwy w użyciu i lubię jego wewnętrzny sekwencer).

Do tego dochodzą takie instrumenty jak: Emu Proteus 2000, Electrik Repeater, Access Virus. Jak długo znasz instrument i oferuje Ci on środki bezpośredniego wyrazu oraz kontrolę ekspresji, tak długo może być idealną maszyną do występów na żywo. Niedawno kupiłem Octatrack Elektron, jestem w trakcie uczenia się jego obsługi i mam nadzieję go używać, aby odtworzyć niektóre kompozycje z Mac'a - ale z jego własnymi sztuczkami i techniką, będę miał mnóstwo okazji do popełnienia błędów! :).

- Muzyka pochłania Cię bez reszty czy masz jeszcze czas aby coś czytać i oglądać?

Jasne! Napisałem powieść w 2003 roku - do znalezienia na Amazon - tytuł: Future Art Factory. Kocham czytać, zwłaszcza dorobek Kurta Vonneguta, ale generalnie czytam ile tylko jestem w stanie wchłonąć. Oczywiście, oglądam też filmy, wszystko co dobre, zwłaszcza kino surrealistyczne lub SF.

- Co myślisz o słuchaniu muzyki z kaset, vinyli i CD?

P.N.: Wciąż wolę kupować muzykę na płytach CD. Nie zajmuję się ściąganiem plików, gdyż wolę gotowy produkt. Rozumiem dlaczego wielu ludzi to lubi i wydają płyty, które są do pobrania z sieci - przygotowanie wydania płyty CD jest drogie, a tak umieszczasz plik w internecie i ludzie go mają w kilka minut. Jestem staroświecki, wspominałem już o tym. Nigdy też nie przepadałem za płytą winylową, wiele z moich winyli nie było odtwarzanych przez lata. A co do kaset? Nie pamiętam, kiedy ostatni raz słuchał muzyki z kasety...

- Byłeś kiedyś w Polsce? Z czym kojarzysz te państwo?

P.N.: Nigdy jeszcze nie byłem w Polsce, chociaż mam nadzieję, że to się kiedyś stanie. Tak jak wielu na Zachodzie kojarzę Lecha Wałęsę, Waszą wódkę, słynny album Tangerine Dream. Oczywiście słyszałem też o urodzie Polek, co również jest dodatkowym powodem aby odwiedzić tej kraj.

- Znasz choć trochę polską muzykę elektroniczną, starszą lub nowszą? Kojarzysz może takie nazwiska jak Rudź, Vanderson, Polaris, lub starsze: Skrzek,  Niemen, Komendarek?

P.N.: Znam kilku z imprezy Ricochet Gatherings - Polarisa znam od kilku lat, jego muzyka staje się  coraz lepsza. Granie z Józefem Skrzekiem czy Władkiem Komendarkiem było dla mnie wielkim przywilejem, jak dla kogoś o tak skromnych umiejętnościach, co ja. Ci faceci to legendy - liryka i ekspresja gry Józka na Minimoogu, czy Władek, który czasem gra jak ktoś opętany! Dorastałem słuchając muzyki głównie z Niemiec - Cluster, Roedelius, Schnitzler i rzecz jasna Tangerine Dream. Jest tak wiele muzyki, której nie znam, nawet z mojego kraju. Jako dzieciak słuchałem dużo klasyki, ale zdaję sobie sprawę że mam wiele luk w edukacji muzycznej.

- Jakie projekty zajmują Cię obecnie?

P.N.: W chwili obecnej zajmuję się głównie pracą nad moją muzyczną biblioteką i pisaniem recenzji. Mam mało czasu aby zająć się moją muzyką, jakkolwiek mam na ukończeniu mój solowy album. To będzie moja kolejna płyta od dłuższego czasu i mam nadzieję uda mi się ją lepiej wyprodukować niż moje dawne koncertowe i spontaniczne albumy. Mam nadzieję, że będę miał w końcu więcej czasu na współpracę z innymi muzykami. Rozmawiałem już z wybranymi - Astrodruid, OVNI, Lunarseed i moim przyjacielem Harvey'em Bainbridge, o ewentualnych wspólnych projektach. Jest też kilku starych znajomych, z którymi odświeżyłbym kontakt. To ludzie, z którymi pracowałem zanim zaczęli mnie mieć dosyć. Kto wie, może ujrzymy coś nowego od Headshock, Binar, Joint Intelligence Committee i Ideation, a może też Cosmic Smokers? Kto wie...

- Dziękuję za udzielnie mi wywiadu.

P.N.: Cała przyjemność po mojej stronie. Mam nadzieję, że nie zanudziłem Czytelników. Czasem ten rodzaj muzyki może wydawać się mniej artystyczny, a bardziej związany z technologią, a nie z człowiekiem. Gdyby tak było w rzeczywistości, cała muzyka i sposób w jaki jest tworzona, byłaby mniej ważna niż efekt końcowy. Pomyślałam, że wyślę Ci odpowiedź tak szybko jak tylko potrafię. Właśnie dostałem kolejne recenzje do napisania, wiec jeśli nie odpowiedziałbym Ci teraz, mógłbym już się za to nie zabrać. Jeśli chciałbyś więcej - daj mi znać! Wszystkiego dobrego!


English version:

Interview with musician Paul Nagle.  

1) Further work in his well-equipped studio?

P.N.: The studio changes, evolves, expands and contracts according to my needs and moods. I have a core of instruments that I always return to but generally I have no issue with selling and replacing them once I feel they aren't exciting me any more. I'm not sentimental - about synths anyway! Having said that, I was lucky enough to get a Synthi AKS a year or two ago, an instrument I've wanted for a long time and which I love dearly. But there are new toys also that are equally valid, such as effects units from Eventide, sequencers from Sequentix and Elektron, new analogue gear. I treat the whole studio as my instrument really and if parts of it change, this keeps me interested and keen to explore. What I enjoy is occasionally totally changing the way I work or moving the studio around. Sometimes just changing the position of a keyboard or combining an effects unit with an alternate piece of gear can inspire me.

2) Have tested a lot of synthesizers, their capabilities and performance. What trends do you think about a keyboard and the rest done in the computer?


P.N: As I write for Sound On Sound magazine I see a lot of equipment of various types and capabilities. I count myself very lucky to try gear I would never normally encounter, either because it is very expensive or very obscure, perhaps from a very small company somewhere. When it comes to digital instruments, it is true that there is no single hardware-based synth that offers the kind of power that the best computer-based instruments have. Even expensive keyboards like the Korg Kronos don't offer the power, the huge sample library or the resources of far more affordable pure software instruments like Omnisphere, or Kontakt loaded, say, with a multi-gigabyte piano. Therefore hardware should (IMHO) concentrate on the things it does best - which is provide a musician's interface with feel, reliability, continuity. So many new models are quickly superceded, never mature, which is a shame. Manufacturers become obsessed with the latest thing, with playing the numbers game, with technology rather than musicianship and control. My Mac Pro can do things that were impossible to me when I was starting out with just a mono synth, tape delay and string machine - but it doesn't necessarily mean better music will be made this way. It IS easier to do large, complex and professional-sounding arrangements though. I need the Mac for my commercial work, my library music and for creating finished, polished music. Right now there is no other way I would work but in a few years, who knows, I might think differently. Only a few years ago, I did everything live, played it in one pass, usually with other musicians but also solo. It meant I was more limited by my playing technique and by the ideas of the moment. I couldn't fix or improve anything afterwards and now much of the music I wish I could change because of some issue or other. Working live gives a kind of freedom but often you produce work that is only perhaps 80% of what it might have been. Now I can refine a composition until it is very nearly perfect, at least so I'm happy without working the life out of it. Because that's one problem with having so much control - knowing when to stop. I don't want to take off all the rough edges, that way is the route to boring music with all the uniqueness driven out.

Where I do have a problem with computers is live on stage. They just offer too much power, they bring the temptation to create performances that are simply not representative of the ability of the musician. And what we start to hear are these fantastic "live" acts who are now nothing more than DJs, clicking on play, confident of their entire set, maybe adding a few lines here and there, moving a few controllers, maybe just adding a few irrelevant notes or tweaking knobs that don't even do anything. In these casee, there is no obvious connection to the music or to performance. For me there is nothing more boring than seeing a few guys sat gazing at their laptop screens, for allwe know they're checking email. But please remember, I'm quite old and like to moan and complain. You can't teach an old dog new tricks - and I should say on balance that I've seen some people using computers and controllers with great expression and amazing musical ability. :)

3) In 1999 you released a beautiful album "Lore". I know it has been along year but you can say something about it? It also amassed a great musicians. Next to them are friends with?

P.N.: I am lucky that I have played with many great musicians over the years who are masters of their instruments and who will play for me if I ask. Lore represented the best of what I could achieve at that time, it was done before I abandoned the computer for maybe ten years and also using a hard disk recorder to capture all the real instruments, guitars, drums, violin and so on. I still have a lot of fondness for this album, even though I would love to fix some of the production now, of course. In particular the violin, the guitar, the flute added dimensions I could never add on a keyboard!

4) Do you like sometimes to listen to ambient - music without rhythm?

P.N.: Very much. I wish there was more of this type of music performed live so we could be freed from the need to always make music with sequencers, drums, structure. I think in the right space, ambient music is sublime. I recall once, in Arcosanti (Arizona), playing space music of this type under the stars with a bunch of very skilled musicians at one of the Different Skies gatherings. We improvised and created some beautiful formless music with all the musicians listening and making their own subtle, gentle contribution. Somehow with rhythms and sequences it would have become very conventional and predictable but because it was formless and keyless it was endlessly fascinating. Yes, I like this kind of music a lot. :)

5) Lots of touring, which instruments best suited for playing live?

P.N.: There is no "best" actually other than the instruments you know very, very well. When playing live you want to know exactly what you are doing, don't want any surprises because your synth is in the wrong mode, has a menu open, an option ticked. It's why, usually, the older and simpler instruments are more suited to live performance. Oddly enough, we used to think that old analogue synths were less desirable because they went out of tune, or broke down. Actually it's often way easier to tune a synth as you play it than fix some of the issues with digital gear. You see, many modern digital instruments have problems of their own due to sheer complexity or the modern mass production techniques that mean you always worry whether things will go wrong or whether a software error will cause problems.

My own favourite instruments depend on the type of gig I play at the time. Depending on how much gear I can carry, I would include:

Sequentix Cirklon (a sequencer I've had a fair bit of design input to)
Roland V-Synth (I have created many patches for this and even wrote some of the factory sounds)
EMS Synthi AKS (an amazing organic musical companion for sonic exploration)
Korg ESX-1 (the best drum machine I know)
Eventide Space & Timefactor effects (simply fantastic and tweakable)
Korg Radias (a great modern synth)
Vermona Mono Lancet (superb and small Moog-like analogue)
Roland SH-101 (an old favourite, very fast and easy to use plus I like its sequencer a lot).
Also other synths such as the Emu Proteus 2000, Electrik Repeater, Access Virus play their part due to familiarity. As long as you know an instrument really well and it offers some means of direct, expressive control it can be ideal for playing live. I recently bought an Elektron Octatrack that I am still learning and hope to use it to recreate some of the compositions from my Mac - but with its own tricks and techniques and plenty of chances to make mistakes! :)

6) Music absorbs you completely if you still have time to read and watch something?

P.N.: Sure, I wrote a novel back in 2003 (search on Amazon for "Future Art Factory") and I love to read, for example the novels by Kurt Vonnegut, but I like to read as much as possible. And sure, I watch films, whatever, anything good especially surreal stuff or sci-fi.

 7) What do you think about listening to the music from cassettes, vinyls and CDs?

P.N.: I still prefer to buy music on CDs - I don't bother with downloads because I prefer a finished product. I do understand why many people like them and will release music in download format from now on - making CDs is just too expensive and people seem to expect downloads and to instantly have the music. I'm old-fashioned, as I said. I never liked vinyl much though and much of my vinyl has not been played for years. I can't remember the last time I played a cassette...

8) Have you ever been in Poland? With what you associate the state?

P.N.: I have not - although I do hope to remedy this very soon. Like many in the west I know of Lech Walesa, we know about vodka, the famous album by Tangerine Dream. I also note that the girls of Poland are very beautiful, which has to be a good reason to vist. :)

9) Do you know a little Polish electronic music, an older or newer? Can associate names like Rudz, Vanderson, Polaris, or older: Skrzek, Niemen, Komendarek?

Well I certainly know some from the Ricochet Gatherings (http://www.ricochetdream.com/ ricochet.html) - Polaris I've known for a number of years, his music keeps getting better and better. And to play with people like Jozef or Wladek has been a real privilege for someone of my modest skills. These guys are legends, Jozef's Minimoog playing is so lyrical and expressive while Wladek plays like a man possessed! I grew up listening to music mostly from Germany - Cluster, Roedelius, Schnizler and of course Tangerine Dream so there is lots of music I know little about, even from my own country. As a kid I mostly listened to classical music so I have many gaps in my musical knowledge.

10) What projects are you involved?

P.N.: At the moment my main interest is working hard at my library music and review writing. I haven't had as much time for my own music, although I do have a solo album almost ready which I'll release on bandcamp. This will be the first album I've done for a long time and hopefully should show some improvements in production compared to some of my more live and spontaneous works. Hopefully there will be more time for collaborations in the future. I've talked to a few musicians I want to do something with, such as Astrodruid, OVNI and Lunarseed plus I would like to do something with my friend Harvey Bainbridge, if we can stay unstoned long enough to record anything. :) Then there are old collaborations that would be great to awaken, people I've worked with before who are hopefully not fed up of me yet. Who knows, we may see more of Headshock, Binar, Joint Intelligence Committee and Ideation, and maybe Cosmic Smokers too, who knows??

Thank you for interview

P.N.: My pleasure. I hope I was not too boring. Sometimes this kind of music can seem less artistic, more related to technology and not to people - when really it all all music and the way it is created far less important than the end result. I thought I'd get this reply to you quickly as I've just got a new review in to write and thought if I don't do it now, not sure when I will. If you think of anything else, let me know. :)

All the best,
Paul