niedziela, 16 października 2011

Gert Emmens - My composing be a reflection of my inner feelings



Gert Emmes jest świetnym muzykiem z Holandii grającym łagodną i pełną swoistego ciepła elektronikę. Poprosiłem go o wywiad:
- Gdy pewnego razu w moje ręce trafił album “Waves od Dreams”, zawierający bardzo wzniosłą i przyjemną muzykę, wiedziałem, że od tego momentu polubię jej autora. W Twojej muzyce można dostrzec wyjątkowy klimat i piękno, czy jesteś romantykiem?

G.E.:  Tak, cóż więcej powiedzieć, Tak!

- Twoja muzyka niesie dużą dawkę optymizmu, energii i jest bardzo sugestywna. Moim zdaniem byłaby idealna, jako tło muzyczne w filmach. Czy byłbyś zainteresowany napisaniem muzyki dla filmu? Miałeś już takie propozycje?

G.E.: Słuchacze często mówią mi, że moja muzyka doskonale pasowałaby, jako ścieżka dźwiękowa do filmu. Gdybym miał możliwość, na pewno bym spróbował, choć jak na razie nikt mnie o to nie poprosił. Niewątpliwie komponowanie ścieżki dźwiękowej jest czymś zupełnie odmiennym od „zwykłego” skomponowania muzyki. W przypadku ścieżki dźwiękowej najpierw musisz dysponować filmem, dla którego ją skomponujesz. To właśnie sceny z filmu stanowią inspirację i wszystko to, co w nich się dzieje, choć postrzegam to także jako pewne ograniczenie w swobodzie kompozycji.

- Wiele zostało powiedziane odnośnie pozytywnej roli jaką odgrywa muzyka w zwalczaniu stresu i złych emocji. Myślę, że Twoja muzyka również może pełnić taką rolę. Czy zdarzało ci się, że komuś Twoja muzyka właśnie w ten sposób pomogła?

G.E.: Tak, wiele razy słyszałem, że moja muzyka pozwoliła komuś zmienić swój nastrój na lepszy, bardziej pozytywny. Osobiście uważam to za największy komplement.  Podejrzewam, że takie działanie jest efektem tego, iż pozwalam, aby moje kompozycje były odzwierciedleniem wewnętrznych przeżyć, emocji, duszy.

- Podobał mi się Twój pierwszy album „Electra”. Czy to prawda, że któregoś razu powiedziałeś, iż nie jest on dokładnie tym, co chciałeś osiągnąć, choć ma on swój urok? Zawierał on między innymi nagranie zniekształconego głosu ludzkiego. Planujesz w przyszłości używać vocodera?

G.E.: Prawdę mówiąc, nie wiem. Kilka z moich syntezatorów posiada wbudowane niezłe vocodery, w tym najprostszy w użyciu moduł w Korgu MS2000.  Ale przyznam, że rzadko go używam. Nie potrafię powiedzieć dokładnie dlaczego, choć przecież bardzo lubię vocodery. Na marginesie, vocodery były często używane w ostatniej części trylogii „Nearest Faraway Place” – jako efekt dla nagrań wierszy recytowanych po hiszpańsku. Nagrania te pierwotnie miały być wykorzystane w moim projekcie z dziedziny rocka progresywnego, ale ostatecznie nie zostały użyte. Kiedy kończyłem „Nearest Faraway Place”, przyszło mi niespodziewanie do głowy, że mogę przecież przepuścić je przez vocoder i wykorzystać. Z kolei na płycie „Wanderer of Time” wykorzystałem przetworzony głos mojego syna, Franka, deklamującego “Voyager One it the most distant human made object in the universe” (Voyager One jest najdalej wysuniętym we wszechświecie obiektem pochodzenia ziemskiego). Album „Electra” zawiera bardziej „zrobotyzowany” dźwięk vocodera, być może właśnie to masz na myśli kiedy o to pytałeś.

- Albumy z cyklu "The Nearest Faraway Place" okazały się być bardzo udaną serią, z uroczą atmosferą i pięknymi motywami muzycznymi. Skąd wziął się pomysł na taką serię?

 G.E.: Po pierwsze tytuł – od zawsze byłem fanem The Beach Boys, szczególnie ich twórczości z okresu 1964-1973. Nazwa „The Nearest Faraway Place” pochodzi z ich instrumentalnego utworu, o ile dobrze pamiętam, z roku 1968 (*przyp. tłum: prawie dobrze, płyta „20/20” zawierająca ten utwór wydana została w roku 1969). To raczej melancholijny utwór i zawsze gdy go słuchałem, rozmyślałem o tym, skąd taki tytuł. Gdzie może być to „najbliższe odległe miejsce”? Na Ziemi? Gdzieś w kosmosie? Czy to dobre miejsce? A może bardziej mistyczne? I wiele innych tego typu przemyśleń. Chciałem coś zrobić z tym tytułem, jakoś go wykorzystać. Po drugie, koncepcja trylogii: zrobienia jednego dużego utworu – prawie czterogodzinnego – podzielonego na trzy albumy. Część druga rozpoczyna się z tam, gdzie zakończyła pierwsza a część trzecia tam, gdzie zakończyła druga. Początkowo chciałem wydać podwójny, lub potrójny album, ale z punktu widzenia sprzedaży to nie jest dobry pomysł, gdyż dwa oddzielne albumy sprzedają się lepiej, niż jedno wydawnictwo dwupłytowe (teraz cytuję mojego wydawcę :) ). Tak więc trylogia musiała być wydana jako trzy albumy. Całość rozpoczyna się muzyką, którą skomponowałem w roku 2007 z okazji koncertu na festiwalu Gasometer w Oberhausen w Niemczech. To było wspaniałe, bardzo inspirujące miejsce i znakomicie nadawało się jako pierwsze „najbliższe odległe miejsce”. Drugi album został zainspirowany obrazem rosyjskiego malarza Yurija Pugachova, który przedstawia domy i ogrody w Tuluzie we Francji a w jednym z okien widać siedzącą kobietę. Okładka trzeciego albumu przedstawia krajobraz raczej pochodzący z innej planety, niż z Ziemi. To trzecie „najbliższe odległe miejsce”.

- "The Sculpture Garden" jest nowym albumem wydanym w kooperacji z Ruud Heij. Po raz kolejny w procesie tworzenia uczestniczy Twój przyjaciel. Czy możesz powiedzieć kilka słów o tym albumie?

G.E.: Nasz ostatni, wspólny album pochodzi z roku 2008. Po jego wydaniu (“Silent Witnesses of Industrial Landscapes”), nadal organizowaliśmy co jakiś czas wspólne sesje muzyczne. W efekcie, przez trzy lata zgromadziliśmy ogromną ilość zapisów. Wiosną i latem 2011 dokończyłem, zmiksowałem i dokonałem masteringu 16 z nich. Z tych 16 utworów wybraliśmy 6, z czego mogły powstać przynajmniej dwa, albo nawet trzy albumy. Generalnie muzyka na „The Sculpure Garden” ma więcej naleciałości rocka progresywnego, niż kiedykolwiek wcześniej, i to ja jestem temu winien. Jak zawsze większość akordów i wszystkie sekwencje są dziełem Ruuda, natomiast część basowa jest moim. Sesję nagraniową rozpoczyna zazwyczaj Ruud, przygotowując sekwencje na swoim systemie modułowym i sekwencerze. Ponieważ słyszę już tonację i tempo, mogę komponować akordy do tego, co on tworzy. To samo w sobie jest już całkiem inspirujące. Kiedy Ruud zakończy tworzenie sekwencji, naciskamy przycisk zapisu i rozpoczynamy grać. Ruud operuje na swoich sekwencjach, ja gram linię akordów i basu. Przeważnie jest to po prostu czysta improwizacja, nagrywamy 2-3 wersje i wybieramy jedną na później do dokończenia. Inspiracją do muzyki zawartej na „The Sculpture Garden” była nasza wizyta w ogromnym parku „Sculpture Garden” w Holandii w 2008. Ten park, a w zasadzie kombinacja lasu i parku, stanowi bardzo inspirujące otoczenie. Każdy z sześciu utworów na płycie został zainspirowany jedną z rzeźb i w wyniku tego ten album można potraktować jako album koncepcyjny. Cadenced Haven, moja narzeczona, zmontowała zwiastun wideo, na którym można zobaczyć każdą z sześciu rzeźb, a który jest dostępny na YouTube







- Kiedyś wspomniałeś, że chciałbyś nagrać wspólny album z twórcami takimi, jak Frank Van Bogaert, Ian Boddy, Mark Shreeve, Remy, Lambert Ringlage. Czy jest szansa abyśmy kiedyś usłyszeli efekty takiej współpracy?

 G.E.: Może z Remym, gdyż mamy zamiar spotkać się tej jesieni i sprawdzić, czy znajdziemy inspirację we wspólnym graniu. A poza tym, to w tej chwili nie ma innych planów na tego typu kolaboracje. Być może będą okazyjne nagrania z innymi muzykami teraz lub później. Niemniej jestem bardzo zadowolony ze współpracy z Ruud Heij i Cadenced Haven. Jest to dla mnie o tyle istotne, że oboje odgrywają ważną rolę w moim życiu. Ruud jest moim wieloletnim przyjacielem, a Cadenced Haven (Laila Quraishi) jest moją narzeczoną. W moim przypadku jest to znakomite źródło inspiracji. W tym okresie odkryłem, że poczucie duchowej jedności z artystą, z którym współpracuję jest bardzo ważne. Jeżeli nie ma pomiędzy mną a nią/nim takiego połączenia, wtedy współpraca nie przynosi efektów. Co oznacza, że jestem bardzo ostrożny jeżeli chodzi o kolaboracje i staram się unikać rozczarowania z obu stron.

- Co robisz na co dzień poza tworzeniem muzyki?

G.E.: Pracuję od poniedziałku do czwartku, mam 32 godzinny tydzień pracy. Ponieważ nie wyżyję wyłącznie z komponowania muzyki, muszę pracować ;). A poza pracą: spędzam czas z dwoma milusińskimi, moim synem Frankiem i córką Lailą, moją miłością. Dwa razy w tygodniu biegam. Oglądam filmy, przeważnie kino ambitne (jestem wielkim fanem Krzysztofa Kieślowskiego). Odwiedzam się z przyjaciółmi. Fotografuję.

Pytania od Mariusza, fana i propagatora Twojej muzyki w Polsce:

Pytanie 1: Gert, jak to się dzieje, że zarówno fani muzyki elektronicznej, jak i fani rocka progresywnego kochają twoją muzykę? Zaskakujące jest zainteresowanie twoją muzyką ze strony szerokiej publiczności. Co w niej jest takiego przyciągającego, co powoduje, że wrażliwy słuchacz może zatonąć w magicznych krajobrazach Twojej muzyki?

Myślę, że w porównaniu do większości kompozytorów muzyki elektronicznej, moja muzyka jest bardziej symfoniczną, nie jest wyłącznie muzyką elektroniczną. Można w niej odnaleźć wpływy wielu kompozytorów niezwiązanych z el-muzyką, wliczając w to kompozytorów klasycznych. W niektórych, bardziej melancholijnych utworach można usłyszeć wpływy Ennio Morricone, mojego ulubionego kompozytora. Ale najwięcej wpływów pochodzi z rocka progresywnego i z upływem czasu pojawia się go w moich kompozycjach coraz więcej. Posłuchaj przykładowo czwartego utworu - Jarding d’email, a zaraz po tym fragmentu zaczynającego się od 7:22 na naszym nowym albumie, Ruuda i moim. Jest to czysty rock progresywny i tylko sekwencje nawiązują do muzyki elektronicznej. Obecnie rock progresywny jest moim ulubionym gatunkiem muzyki, a mój pierwszy album z tego gatunku jest niemal ukończony. Zasadniczo już jest ukończony, ale zdecydowałem się w ostatniej chwili zamienić syntetyzatorową ścieżkę perkusyjną na autentyczną perkusję. Obecnie próbuję w ten sposób odtworzyć ścieżkę perkusji i jak tylko będę z tego usatysfakcjonowany, rozpocznę nagrywanie.

Pytanie 2: Masz w Polsce sporą liczbę fanów. Jak to jest, że Gert Emmens, mało znany kompozytor muzyki elektronicznej z Holandii jest tak popularny i słuchany w Polsce, kraju, w którym twoja muzyka nie jest nawet promowana przez radio? Na całym świecie twoje albumy są słuchane przez fanów, czy myślisz, że stoją za tym autentyczne emocje zawarte w Twojej muzyce?

Odnośnie Polski – nie mam pojęcia jak to wygląda w Polsce, być jest tak za przyczyną internetu? Może Polska ma szerokie tradycje w dziedzinie el-muzyki? Naprawdę jestem tak popularny w Polsce? Być może najwyższy czas zatem u was zagrać! Co więcej, korzystając z okazji, muszę Tobie bardzo podziękować, gdyż nie ma nikogo innego, kto bardziej promowałby moją muzykę, niż Ty Mariusz. Bardzo to doceniam.
Odnośnie fanów na całym świecie: co ich przyciąga do mojej muzyki? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, być może dlatego, że jest ona dosyć melodyjna. Ale o to powinniśmy zapytać właśnie fanów ;)

Pytanie 3: Gert, czym dla ciebie jest muzyka?

Dla mnie muzyka to emocje. Odzwierciedlenie nastroju, osobowości. Tworzenie jest sposobem na wyrażenie tego, co czuję, co się ze mną dzieje, przeniesieniem uczuć na muzykę. Słuchanie muzyki może zmienić nastrój, muzyka może być dla duszy uzdrawiająca. Duchowym lekarstwem.

Pytanie 4: Czy w naszych dosyć bezdusznych czasach, nadal istnieje miejsce dla muzyki, która wyostrza zmysły, czy muzyka relaksująca, medytacyjna jest nadal ważna? Mam wrażenie, że dla nas, słuchaczy, muzyka Gerta Emmensa jest formą niezwykłej terapii, czymś trudnym do określenia. Podzielasz mój pogląd?

Rozumiem twój punkt widzenia. Moja odpowiedź na to jest mniej lub bardziej zbliżona do poprzedniego pytania. Dotyczy muzyki i czym ona dla odbiorcy jest. Muzyka może towarzyszyć, może pomagać w jakimkolwiek nastroju.  W umysłach ludzi zawsze będzie miejsce na muzykę, bez względu na czasy. Myślę nawet, że im trudniej się żyje, tym bardziej muzyka staje się ważniejszą, gdyż jest to znakomity sposób na oderwanie się od problemów, choć na chwilę.

Dziękuję ci bardzo za ten wywiad i życzę wielu nowych albumów oraz coraz większe ilości fanów Twojej muzyki.







-
English version:

- Once in my hands hit album Waves of Dreams. This is a very sublime and pleasing music. From that moment I knew that I liked the author. I noticed in your music unique climate and rises beautifully. Are you a romantic?


G.E.:  YES! What to say more about it? YES!

- Your music has the great optimism, great strength and is very suggestive. In my opinion, is perfect as a backdrop for movies. Would you be interested in writing music specifically for a movie? Did you have an suggestions?

G.E.:  People often tell me, that my music would fit perfectly as filmscoremusic. I would like to give it a chance, if i had the opportunity. So far, i haven’t been asked for a filmscore. Of course, composing a filmscore works completely different from composing ‘’just’’ music. With a filmscore, you have the movie to compose music for. It is the moviescenes that have to give the inspiration, and everything has to fit within scenes (which I see as a limitation in composing) etc.

- Much is said about the positive role of music in the treatment of stress and negative emotions. I think your music is just such action. Is someone else already noticed you wrote that your music helped him?

G.E.:  Yes I have been told that several times, that my music helped them to get them in a better, more positive mood. For me, this is one of the greatest compliments to get. I suppose it is a result of letting my composing be a reflection of my inner feelings, emotions, soul.

- I like your first electronic record Electra. It is true that you said once that this is not exactly what you want to create, but it has its charm. Featured on the effects of distorting the human voice. Do you expect that in the future be used vocoder?

G.E.: Actually, I don’t know. Several of my synths have great vocoders built in, with the Korg MS2000 as one of the easiest ones to use. But i have to admit that i hardly use it. I cannot give a clear reason for it, since I like vocoders very much. The last part of the Nearest Faraway Place trilogy uses a vocoder extendly, by the way. It is a poem, told in Spanish. The voice was meant for my progrockproject but not used for that in the end. Suddenly, when finalizing the Nearest Faraway Place, the idea came to mind, to ‘’vocode’’ the voice. On Wanderer of Time, my son Frank says „Voyager One it the most distant human made object in the universe”, put through a vocoder. Elektra has that more robotic vocoder sound, maybe you are referring to that specific sound.

- "The Nearest Faraway Place 1-3" is a very successful series, charming atmosphere and lovely melodies. Where did the idea for this series?

G.E.: First it is about the title. I always have been a fan of The Beach Boys, especially from their 1964 - 1973 period. The Nearest Faraway Place is a Beach Boys orchestral instrumental from 1968, if I remember well. A rather melancholic track. Always when hearing this track I automatically started fantasizing about the title. Where could a Nearest Faraway Place be? On earth? Somewhere in space? Is it a great place to be? A mystic place? And more of that kind of thoughts. I wanted to do something with that title. Secondly, there is this trilogy idea, and making one huge track – almost 4 hours - that is being divided by the three volumes. Volume 2 starts with the last moments of Volume 1 and Volume 3 starts with the last moments of Volume 2. Always have wanted to release a 2CD or even a 3CD, but commerically wise that is not a good idea, since 2 seperate CD’s sell much better than 1 2CD! (Quoting my recordcompany now ). So the trilogy had to be 3 seperate CD’s. It started off with the music i composed for the concert in Oberhausen Germany at the Gasometer in 2007. That was a great and very inspiring location to be the first Nearest Faraway Place. The second volume was inspired by an artwork of Yuri Pugachov, a late Russian painter, which shows some houses and gardens in Toulouse, France. In one of the windows, a woman is sitting. While the cover of the third volume shows a landscape that seems to be somewhere on a different planet, rather than earth. The 3rd Nearest Faraway Place.

- "The Sculpture Garden" is a new CD with Ruud Heij. Again you create with your friend. You can say a few words about the music?

G.E.:  Our last album was from 2008. After releasing that album (Silent Witnesses of Industrial Landscapes), we continued our recording sessions, once in a while. The result in three years is an enormous amount of basic tracks. I completed 16 of those tracks and mixed and mastered them, during the Spring and Summer of 2011. We selected 6 tracks out of those 16. We could release at least 2 albums out of it, maybe even 3. Overall the music on The Sculpure Garden has more progrock influences than before. I am the guilty one for that part. As usual, all sequences are from Ruud, and most of the chords, solo’s, basses are mine. When we start a recording session, Ruud is preparing a sequence on his modular system and sequencer and during the time he prepairs it, I try some things with chords along with what he is creating, since I can hear in what tone it will be and what tempo. That is already quite inspiring. After Ruud has finished the creation of a sequence we just press the recordbutton and start playing. Ruud varies with his sequence and i play chords and basses. For a big deal this is improvisation. Mostly we make 2 or 3 versions from this, and pick the best one later to complete. The music on The Sculpture Garden has been inspired by our visit to a huge Sculpture Garden in the Netherlands in June 2008, which is actually more a combination of a park and a forest. It is a very inspiring environment. Every of the 6 tracks of this album is inspired by one sculpture in this garden, so that it has become a concept album. My fiancee Cadenced Haven has made a video trailer for the album that is on Youtube. You can see the 6 sculptures/artforms in this clip.





- You mentioned once that you would like to also record a joint album with musicians such as Frank Van Bogaert: Ian Boddy, Mark Shreeve, Remy, Lambert Ringlage. Is there a chance for one of these collaborations?

G.E.:  Remy maybe. We are going to meet later this Autumn, and see if we get some inspiration in playing together. At this moment there are no other plans for a structural collaboration. Maybe there will be a one track collaboration with another musician now and then. I am very satisfied with the structural collaborations with Ruud Heij and Cadenced Haven. What makes it extra special to me, is that both of them play an important role in my life. Ruud is my best friend, and Cadenced Haven (Laila Quraishi) is my fiancee. To me this automatically means inspiration. What i found out during the years, that it is very important for me in case of a structural collaboration with another musician, that i feel spiritually connected with him/her. It that is not the case, then mostly it doesn’t work for me. Which means that i have become quite carefull with collaborations, avoiding disappointments on both sides.

- What are you doing when you are not making music?

G.E.: I have a 32 hour job, from Monday until Thursday. I cannot make a living out of composing music, so a job is needed :).  Besides working: spending time with my two beloved ones: Frank my son and Laila my love. Running twice a week. Watching movies, mostly arthouse (I am a great fan of the Polish director Krzysztof Kieslowski). Visiting friends. Photography.

 Questions Marius, a great fan of your music, that it propagates in Poland:
Q No. 1
- Gert how is it that fans of electronic music and progressive rock fans love your music?, It is surprising interest in your music in the wider public. What is the magnet in your music, which makes the sensitive listener can be dazzled by the magical landscapes of electronic music, Gert Emmens?

G.E.:  Well, compaired with most of the EM-composers, my music is more symfonic I think. My music is not only Electronic Music. One can hear the influences of many non EM related musicians in it. That includes some of the classic music composers. In the more melancholic pieces one can hear the influence of Ennio Morricone, who is my favorite composer. But overall, there are many progrock influences in it. Slowly, these progrock influences become more dominant in my music. Listen for instance to track 4 - Jarding d’email, and then from of 7:22 minutes on the new album from Ruud and me. It is pure progrock, only the sequence refers to EM. Progrock actually is my fave style of music. My first progrock album is nearly finished. It was already finished, but i decided in the end to replace all drumcomputerprogramming with real drums. At this moment i am rehearsing the tracks on drums and as soon as I am satisfied with it, I will start recording.

Question No. 2
- I know that in Poland you have a great fan of your music. How is it that Gert Emmens, a little-known composer of electronic music from the Netherlands is known and listened to in Poland, a country where even your music on the radio is not promoted? I know that your discs are listened to by fans from around the world. Do you think that the most important in the music are sincere emotions, so that fans could accept your work? 

G.E.:  Regarding Poland: I don’t know how things are working in Poland, maybe it is the influence of the Internet? Maybe Poland has some of a tradition in EM? Am I really that populair in Poland? Maybe it is time to perform in your country then!! And more over, I have to thank YOU very much for this, since there is no one on this earth who promotes my music more than you do Mariusz! It is so much appreciated!
Regarding fans all over the world: What attracts people to my music? That’s a hard question to answer. maybe the fact that my music is rather melodic. We should ask this to all the fans 

Question No. 3
- Gert, what for you is the MUSIC?

G.E.: For me music is emotion. A reflection of the mood, personality. Making music is a way to express what i feel, what is going on within me, a translation of feelings into music. Listening to music can change a mood. Music can be healing for the soul. A spiritual medicine.

Question No. 4
- Do these rather soulless times, is still a place for music, which sharpens our senses, and relaxing music, meditation, is in these chaotic times IMPORTANT? For us listeners I have the impression that music is a kind of Gert Emmensa unusual therapy, something that is difficult to define. Do you share my view?

G.E.:  I understand your view. My answer is more or less related to the answer of the previous question. It is about what music can do with someone. Music can be an assistance in every mood to help. No matter what that mood is. There will be always room for music in people’s minds, no matter how the times are. I even think how harder the times get, the more important listening to music becomes to people. Because it is a great way to get out of the crap for some moments.

Thank you very much for this interview and wish you a successful new discs and more and more fans of your music.