środa, 25 lipca 2012

Marek 'mRqS' Szulen: Creation – Universal Consciousness


  Marek Szulen przez wiele lat był zapalonym animatorem muzyki elektronicznej. Znany jest fanom z festiwalu KOMP w Kwidzynie, któremu dyrektorował w latach 2000-2001. To była sprawna realizacja i dobra robota, o której potem ciepło wypowiadali się koledzy z legendarnej już formacji Remote Spaces. Szulen wystąpił tam również jako muzyk, grając kilka utworów, głównie covery mistrza J.M.Jarre'a. Wziął też udział w sesji live "Piknik na krawędzi światów" obok, między innymi: Daniela Blooma, Darka Stawickiego, Tomka Bednarza, Michała Dudka, Tomka Żura. W 2002 roku wyjeżdża do Holandii, aby współuczestniczyć w nagraniu płyty zespołu Wave World. Później kilkakrotnie zapraszał na koncerty do swojego rodzinnego miasta Kwidzyna Władysława Komendarka. Około 2007 roku w Mirage Studio publikuje w Internecie nagranie o popularnym tytule "Astral Trip" (Podróż Astralna), mające stanowić narzędzie umożliwiające podróż poza ciało fizyczne. W ostatnim czasie mocno zniechęcony do realiów życia w naszym kraju, emigruje za granicę i odpoczywa od tworzenia muzyki.
  Dociekliwi poszukiwacze elektronicznych nagrań mogą znaleźć w sieci kilkanaście jego kompozycji, oraz fragmenty niedokończonej sesji "New Earth". Za godne przybliżenia uważam wydawnictwo z 2002 roku pt. "Creation – Universal Consciousness" - dedykowane istotom pochodzącym z planety Erra w gwiazdozbiorze Plejad. To druga płyta Marka Szulena na której wyraźnie słychać próby zerwania z naśladowaniem swojego francuskiego mistrza. "Creation" zawiera muzykę spokojną, totalnie relaksacyjną (dwa utwory początkowe: "Galaxis-Peace Meditation", "Asket's Dream" i długi końcowy "Astral Trip") oraz dynamiczną i rozrywkową w części środkowej ("Arp Dreams", "Space Drift", "Orgin of Mankind"). Może ta twórczość nie powala szczególną oryginalnością, ale grana jest z pasją. Ciekawe, że Marek dobrze czuje się zarówno w soczystych, dynamicznych sekwencjach oraz zakręconych solówkach, jak i w tematach typowo medytacyjnych. Te ostatnie są faktycznie godne uwagi ze względu na ich odprężający charakter. Całość to jakby dwie strony charakteru Marka pokazane w kilku kolejnych osłonach.  Trochę szkoda że Szulen nie oddał się kompozytorskiej namiętności na dłużej i nie pracuje nad nowymi projektami. Ale kto wie co przyniesie przyszłość? Poczekamy, zobaczymy.