niedziela, 18 grudnia 2011

Robert Schroeder - New Frequencies Vol.1


     Trudno nie lubić muzyki Roberta Schroedera. Kiedyś okrzyknięty następcą Klausa Schulze, okazał się nie tylko wrażliwym muzykiem, ale i uniwersalnym kompozytorem. Może jest tak dlatego że zaczynał od gitary, która taką szczególną ekspresję pozwala w sobie odnaleźć? W odróżnieniu od swojego o osiem lat starszego kolegi i mentora, komponuje muzykę wymykającą się sztywnym szablonom i kanonom nazewnictwa, a jednocześnie taką, która jest wartościowym materiałem i autor nie musi się jej wstydzić. Taka oceniam płytę "New Frequencies Vol.1" z 2010r. To urocze połączenie wielu gatunków współczesnej muzyki rozrywkowej, daje się słuchać lekko i sprawia uszom przyjemność. Jednocześnie nie ociera się o kicz. Jedenaście utworów z których kilka mogłoby stać się radiowymi przebojami. Gdyby pojawił się oczywiście chętny do ich promocji prezenter. Wnikliwi słuchacze odnajdą w niej chillout, odrobinę ambientu czy down beat. Robert umie się odnaleźć pośród obecnych trendów, dodając do nich porcję swoich pomysłów. Brzmią one świeżo i atrakcyjnie. Siłą swojego talentu nadaje charakterystyczny dla siebie kształt muzycznemu tworzywu. I chociaż emocje na tej płycie nie są tak głębokie jak na jego najbardziej znanych albumach, jest to dalej inteligentna muzyka. Jej przyswajalność jest raczej atutem niż słabością. Zamiast rozwlekłych suit mamy około sześciu minutowe utwory które ładnie ułożone, sprawdzą się zarówno w samochodzie, jak i na dużych domowych głośnikach. Jako tło do czytania książki i gry w karty.
   Lekka elektronika, czysta i pozbawiona negatywnych emocji.