poniedziałek, 5 grudnia 2011

Artemiy Artemiev - Cold


    Drugiej solowej płyty rosyjskiego kompozytora Artemiya Artemieva "Cold" z 1995r. słucha się przyjemnie i... z pewnym zdziwieniem. Należy ona do typu nagrań które w rozsądny sposób łączą przystępną treść z ambicjami przekazania głębszych wartości. Choć tytuł płyty, poszczególnych utworów i okładka sugeruje raczej mroźną zawartość, strumień emocji z początku nie wydaje się być taki zimny. Cały projekt można podzielić na dwie części. Przez pierwsze 50 minut, od zaczynającej płytę kompozycji "Waiting for the Winter" muzyka Artemiya prezentuje się prawie optymistycznie. Oczywiście, słychać też odgłosy mogące kojarzyć się z lodem, chłodem i mrozem (Freezing), ale mieszczą się one w pewnej konwencji pozornego straszenia. Długo brzmiące struktury nie są monotonne, a po blisko 40 minutach stojących pasaży dźwięków, pojawia się nawet delikatny rytm i efekty beztroskiego gwizdania (Sudden Awakenineg). Znakomite relaksacje na tle perkusji przeplatane są tu dialogami i odgłosami tłuczonego szkła. Świetna muzyka! Aby tytuł nie był przewrotnym żartem, ten sielski nastrój przerywa "Vadjra" (Tibet song) który dość dobrze oddaje surowy klimat niedostępnych gór. Podobnie "Transition to the Winter Time" - pogłębia coraz bardziej posępną atmosferę. Słychać jeszcze więcej dźwięków wymagających zdecydowanie wyrobionego odbiorcy. Ta zmiana nastroju być może wynika z tego że że autor zaczął nagrywać płytę jesienią a ukończył w zimę (uśmiech). Tytułowy "Cold" choć dość urozmaicony, jest tajemniczy i mroczny. Czy obrazuje stan izolacji i przygnębienia? Niech słuchacze ocenią to sami. Utwór ten zapowiada elektroakustyczne fascynacje Artemieva które w przyszłości zdominują jego kolejne płyty. Muzykę trudniejszą w odbiorze, skierowaną do innego typu słuchaczy. Takich, którzy szukają brzmień wykraczających poza miłą uszom harmonię i nowych dźwięków, innych niż te tworzące klasyczne melodie.
   Polecam tę muzykę, bo ma w sobie ten dziwny urok który nakazuje do niej regularnie wracać.