niedziela, 15 lipca 2012

Serge Blenner - Libération


   Ludzie mają różne pasje: jedni hodują w akwariach ryby kubiki, inni słuchają namiętnie muzyki ;). Od pewnego czasu pod czaszką kołatała mi myśl aby na swoim blogu przybliżyć postać i muzykę francuskiego kompozytora Serge Blennera. Akurat mieszkając miesiąc we Francji uznałem, że sprawa dojrzała do realizacji. Tym bardziej że, paradoks - siedząc przed francuską klawiaturą, kupiłem na polskim allegro po przystępnej cenie jego płytę "Libération" (1992). Teraz, wróciwszy do swojego kraju, od paru dni rozkoszuję się tą muzyką. Jej twórca jest osobą mniej znaną na muzycznym rynku niż np. J.M.Jarre. Na jego internetowej stronie można przeczytać, że nigdy nie zabiegał o spektakularną popularność. Nie jest też zainteresowany graniem tego co obecnie jest trendy, woli rozwijać swój osobisty styl tworzenia i komponowania. Ta godna szacunku postawa, znakomicie  przekłada się na owoce jego pracy. Wydał do tej pory 17 albumów zawierających dużo ciekawej muzyki. Jej klasyfikacja nie jest jednak taka prosta. Serge od wielu lat żyje w Niemczech i tworzy w swoim studio "Esthématique". Co może być inspiracją dla Francuza mieszkającego w sąsiednim kraju o trochę innej kulturze?  Filozofia, natura i samo życie. A ponieważ te życie w swojej dynamice zmienia się regularnie, również jego dokonania cechuje różnorodność. Na chwilę obecną nie znam jeszcze kompletnej dyskografii artysty, ale skoro wcześniej postrzegany - ku swojej satysfakcji - był jako niepokorne, łamiące wszelkie reguły "enfant terrible",  prześledzenie jego drogi będzie pewnie zajęciem fascynującym.

   Płyta "Libération" jest bardzo sugestywną wizją, dopracowaną formą, dziełem o zwartej, klarownej idei. Niesamowita swoboda z jaką Serge dobiera poszczególne fragmenty swojej układanki, buduje harmoniczne struktury poszczególnych kompozycji, bardzo mi imponuje. Lata pracy nad badaniem muzycznych niuansów, inwestowanie pieniędzy w nieustanny rozwój studia nagrań, musiało przynieść znaczące efekty. W poszczególnych utworach słychać fascynacje Blennera elementami orkiestracji i symfoniki. Gra z rozmachem, niczym potężny demiurg tworzący i niszczący światy siłą swojej zachcianki. Jak doskonały mówca, który bez zająknięcia przedstawia ważne tezy, Serge ze swadą opowiada swoje akustyczne historie. Dźwięki, podobne do stada szybkich gepardów, nieuchronnie biegną ku swojemu przeznaczeniu, zmieniając stosownie do potrzeb swoją trajektorię na drodze do celu. Ta muzyka naprawdę pobudza wyobraźnię ;). Całość ma w sobie jakieś piętno absolutu, choć jednocześnie przyprawiona jest wyważoną dawką romantyzmu. Praktyczny eklektyzm w doborze środków tylko dodaje jej uroku i smaku. Afirmacja życia wyrażona przez kombinacje generowanych elektronicznych przebiegów, modulowanych fal,  przyswajalnych dla uszu dźwięków. Album "Libération" zawiera wszystkie powyższe elementy, i jest świadectwem dobrego wykorzystania ludzkiego talentu, przełożenia umiejętności na praktyczne ich zastosowanie. Altruistyczne aspiracje Blennera dzielenia się ze światem tym co się ma najlepszego, skutkują w efekcie końcowym wrażeniem uczestnictwa w czymś pięknym i wyjątkowym - polecam.