sobota, 4 maja 2013

Rasz, Kucz, Kwiatkowski - Prenty



   Na dzieło tercetu Rasz, Kucz, Kwiatkowski pt."Prenty", zwrócił moją uwagę dobry kolega Marcin Melka, obecnie jeden z bardziej aktywnych popularyzatorów muzyki elektronicznej w polskim internecie. Dobrze się stało, bo przegapiłbym jedną z ciekawszych płyt 2012 roku. Z niemałą satysfakcją słucham tych nagrań po raz kolejny. Składają się one z kilku istotnych elementów, które pozwalają zaklasyfikować projekt do tych wartościowych i oryginalnych. Przede wszystkim podoba mi się spójność poszczególnych ścieżek. Chociaż noszą one znamiona eksperymentu, układają się w logiczną, przemyślaną i przejrzystą całość. Muzyka, jeśli brać pod uwagę gust przeciętnego słuchacza, jest dość trudna w odbiorze. Panowie wyraźnie idą na przekór mainstreamowym gustom. Nie uświadczysz tu drogi czytelniku i ewentualny słuchaczu, motywów typu "Ona tańczy dla mnie", a klimat jest momentami ciężki, niczym polityka co niektórych totalitarnych przywódców. Album "Prenty" znakomicie nadaje się jako materiał ilustracyjny do filmu grozy, kina moralnego niepokoju i fantastycznych, post-apokaliptycznych obrazów. Wiolonczela w rekach Mateusza Kwiatkowskiego jest instrumentem bardzo ekspresyjnym,  a wieloraki sposób użycia perkusyjnych akcesoriów przez Roberta Rasza, sprawia uszom przyjemność. Uchwytna finezja i wiele akustycznych subtelności które da się usłyszeć przez cały czas trwania muzyki, pozwalają domyślić się istnienia pewnej pozytywnej chemii pomiędzy uczestnikami sesji. Umiejętne spięcie emocji elektroniką Konrada Kucza i profesjonalny mastering Marcina Bocińskiego dopełnia efektu. Sam Konrad mówi: "Trzeba mieć w życiu radość z pasji. Sztuka jest fenomenem. Daje sens w tej naszej egzystencji".