czwartek, 6 grudnia 2012

Serge Blenner - Plaisir Ardent

  
 Niedawno zachwycałem się piękną płytą "Liberation", nagraną przez nieznanego szerszej publiczności naszego kraju, francuskiego kompozytora Serge Blennera. Napisałem wtedy o jego pasji, spojrzeniu na życie i kliku  innych związanych z nim sprawach. Ostatnio urzekł mnie trochę starszy jego album pt. "Plaisir Ardent" (1985). Muzyka na pierwszy odsłuch dość prosta i przyswajalna. Ale niezależnie od stopnia jej komplikacji, posiadająca te nieuchwytne "coś", co powoduje powstawanie u słuchacza pozytywnych emocji. Zawiera w sobie całą gamę przyjemnych melodii, które pewnie odpowiadają za powyższe miłe odczucia. Odrobina wokodera i stopniowanie napięcia, ten styl czasami przypomina mi starsze dokonania Władysława Komendarka. Sprawność z jaką  w ciągu czterech minut (bo mniej więcej tyle trwa każdy utwór) Serge buduje sentymentalne klimaty i intrygujące struktury harmoniczne, zasługuje na uznanie.  Romantyczne uniesienia gwarantowane, a więc jest to dobra muzyka również pod wieczór ze świecami. Zagrana ze smakiem i wyobraźnią, spodoba się marzycielom. Pozostawi po sobie ciepłe skojarzenia. Pastelowa poezja płynąca z syntezatorów. Polecam!!!