piątek, 19 października 2012

Robofest 2012 niedziela 30.09 - Cyprian Wieczorkowski & Maciek Nejman - relacja z Festiwalu Muzyki i Sztuki



   Drugi i ostatni dzień festiwalu ROBOFEST powoli zbliżał się do końca. Po koncercie Tomasza Pauszka zarządzono przerwę. Właśnie miałem zamiar trochę porozmawiać z tym muzykiem, gdy ktoś rzucił hasło "Jedziemy do Radia Toksyna". Trochę zdezorientowany - dołączyłem do "turystycznej" ekipy. Po drodze Adam, jeden z szefów tego niekomercyjnego radia, opowiadał o szczegółach ich działalności, zasięgu i historii rozgłośni. Chłonęliśmy z Mariuszem te informacje ciekawi, bo przecież często gościmy na antenie tej stacji. Na miejscu zrobiliśmy sobie kilka pamiątkowych fotografii. Adam prosił z wrodzoną skromnoscią, aby ich zbytnio nie upubliczniać. Postarałem się więc o niezbyt szczegółowy kadr ;).




 Przerwa dobiegała końca, pospiesznie udaliśmy się na końcową część muzycznej uczty. Na miejscu, już lekko zniecierpliwiony, czekał Cyprian Kamil Wieczorkowski,



 którego rozsadzała żądza czynu, i jego przyjaciel - dużo spokojniejszy - Maciek Nejman.



 Muzykę Cypriana z projektu Lud Hauza - Pompa Funebris poznałem już dość dobrze. Często do niej wracam i uważam za wartościowy materiał. Byłem też pewien, że potrafi zagrać coś zupełnie innego. Natomiast twórczości Maćka nie zdążyłem wcześniej poznać, więc była to dla mnie 100% premiera. 37 minutowy set okazał się interesującą próbką możliwości obu artystów. Muzykę - jeśli trzeba koniecznie ją definiować - określiłbym jako pewną mieszankę muzyki eksperymentalnej z ambientem. Mikro brzmienia, drony... W tle, co było charakterystyczne dla kilku muzyków tego festiwalu, towarzyszyła dźwiękom dość statyczna, głównie czarno-biała fotografia. Motywy indiańskie, postać, czy też twarz kobieca, to główna część wizualizacji jaką zapamiętałem. Było tego trochę więcej, ale bardziej poddawałem się sile muzyki... A ta była dość odważna, może nie tak skrajna jak wcześniejszy koncert DSW, ale nie mniej ambitna w założeniu. Inspirowana dawnymi dziejami, wzbogacona o dźwięki płynące ze szpulowego magnetofonu obsługiwanego przez Maćka Nejmana. Dobrego wrażenia nie zakłóciły widziane czasami na twarzach muzyków oznaki zaskoczenia grą partnera ;). Kilka dni później dowiedziałem się, że obaj panowie mają za sobą bogate muzyczne doświadczenia. projekty. Wspólne zaczęły się od kompozycji poświęconej A.Mickiewiczowi, czyli inwokacji, która została przełożona przez Cypriana na alfabet morsa. Efekt klikania wsparty tłem stworzonym wspólnie przez Maćka Nejmana i Cypriana wywołał podobno fantastyczne odczucia. Projekt zaprezentowany na Robofest był pewnie kontynuacją poprzedniego.



 
Tak... Cyprian stale współpracujący z Danutą Steńką, bardzo aktywny społecznie i Maciek, nagrywający swojego czasu płytę z chińskim muzykiem KLC NIR. To bardzo ciekawe. Takich przedsięwzięć pod różnymi szyldami było o wiele więcej. Te informacje uzmysłowiły mi, dlaczego występ duetu był doskonałym uzupełnieniem wieczoru. Doświadczenie procentuje. Chociaż lekko zmęczony, byłem bardzo zadowolony z programu Robofestu. Zgromadzenie tylu ambitnych, interesujących muzyków w jednym miejscu i czasie jest ewenementem na skalę krajową. Pomiędzy koncertami, Krzysiek Duda przez klika minut opowiadał o swojej przyjaźni z Czesławem Niemenem, można było też obejrzeć wystawę obrazów i grafik. Dla wybitnie spragnionych działało mikro stoisko z piwem, trochę tańszym niż w stolicy ;). Rano, po smacznym śniadaniu w hotelu, pożegnaliśmy się z muzykami, a mi udziale przypadła przyjemna podróż autobusem z Władkiem Komendarkiem. Ponownie wysłuchałem wielu bezcennych wspomnień i technicznych niuansów dotyczących pracy ze sprzętem muzycznym. Pełen dobrych wrażeń i miłych wspomnień pomyślałem - może uda się organizatorom przekształcić koncerty w stały, coroczny cykl? Byłoby warto.