niedziela, 28 października 2012

Krzysiek Duda Plays Hammond Clone WLM Organ



  Czasami się zdarza, że profesjonaliści przez lata grający i komponujący ciekawą muzykę, stoją niejako w cieniu większych wydarzeń. Tym bardziej było dla mnie miłe poznanie Krzysztofa Dudy na pierwszej edycji festiwalu Robofest. Odbyła się ona w Cieplewie pod koniec września bieżącego roku. Postać urodzonego w Gdyni Krzysztofa jest równie intrygująca co... Mało znana obecnej fali młodych twórców i słuchaczy muzyki elektronicznej.  Jako świetny organista dał się poznać grając w Katedrze Oliwskiej już w latach 1970-71. Od  1980 roku nagrywa ponad 200 utworów współpracując z tak znanymi postaciami jak chociażby Halina Frąckowiak. Własne kompozycje montuje w programy telewizyjne czy liczne koncerty, które daje przede wszystkim w kościołach. Jest to logiczne jeśli się pamięta o świetnej akustyce pomieszczeń sakralnych. Tworzy muzykę na potrzeby teatru i filmu, godząc to z pracą organisty. W 1984 roku wydaje kasetę "Tama", a rok później CD - "Voices". Potem były jeszcze: Gregorian Angels (1998),  Miserere (2000) i luźne kompozycje na składankach wydawnictwa Paris. Ostatnimi laty Krzysztof Duda uaktywnia się ponownie.   W rękach trzymam płytę "Krzysiek Duda Plays Hammond Clone WLM Organ". Nagraną w Studio "Image" w Gdyni w 2012 roku. To składanka mająca na celu przybliżenie brzmień ukochanego instrumentu kompozytora - organów Hammonda. Zbiór nagrań nazwać by można standardami. Kłaniają się lata 60. i późniejsze,  jazzowe fascynacje, wszystko to podane w zdyscyplinowanej, krótkiej formie. Wyraźna sekcja rytmiczna spaja klamrą prawie wszystkie nagrania. Dziesięć utworów ukazuje słuchaczom przekrój możliwości instrumentu  wyprodukowanego w 1935 roku, a jednak mającego - nazwijmy to poetycko - swoją  własną duszę. Krzysiek w rozmowie z Mariuszem Wójcikiem streścił to tak: "Organy Hammonda od zawsze były moją miłością, własnie ze względu na niepowtarzalne brzmienie. Posiadam dwa modele: L100 lampowy i T140, oba z generatorem elektromechanicznym. A mimo to płytę nagrałem na clonie WLM - a to dlatego, że tego jeszcze nikt nie nagrał. Poza tym, WLM ma możliwość wyodrębnienia bass pedału nożnego, co skutkuje tym, że na Leslie podawane są tylko manuały, czyli bas się 'nie kręci' ". Oczywiście,  organy nie są jedyną elektroniczną pasją kompozytora. Przekonać się można o tym, słuchając muzyki autora na iTune i Deezer.  I z tego co wiem, to szykuje się współpraca Krzyśka z Przemkiem Rudziem. Ciekawe, co z tego wyniknie....