sobota, 20 października 2012

DigitalSimplyWorld - My Music My Flame

 
   Jarek, który woli być znany bardziej jako DigitalSimplyWorld, należy do muzycznych pracocholików. Coś go zmusza, aby dziennie stworzyć przynajmniej jedną kompozycję. Gromadzi je na twardym dysku. Co jakiś czas selekcjonując ich przydatność, decyduje się opublikować jakieś fragmenty. Niedawno, dla wybrańców, wypalił kilkanaście egzemplarzy projektu który nazwał "My Music My Flame". Sam zaprojektował okładkę, wypalając kartę papieru nad gazem w swoim domu... Żeby było ciekawiej, autor uprzedził mnie, że nie wszystkie egzemplarze zawierają tę samą tracklistę. Odnoszę wrażenie, że to skladanka pewnych motywów, które DSW chomikuje w bardziej rozbudowanych formach. Na festiwalu Robofest, jaki odbył się pod koniec września w dzielnicy Pruszcza Gd. - Cieplewie, DigitalSimplyWorld podczas swojego koncertu, ujawnił niesamowitą siłę generowanych dźwięków. Z głośników słychać było bardzo wyrazistą muzykę, która swoją mocą odciskała wyjątkowo silne piętno na słuchaczach. Nie zapomnę tego do końca obecnego systemu rzeczy. Płyta jaką otrzymałem, jest skonstruowana inaczej. Proponowane utwory, o lżejszym ciężarze gatunkowym, nie mają na celu oczyszczenia wnętrza audytorium, dokonania swoistego katharsis, jak wspomniany powyżej koncert. I to chyba dobrze, bo jest szansa na popularyzację muzyki DSW wsród mniej wymagających fanów. Oczywiscie, nie zrozumcie mnie źle, na tej płycie nie ma lekkiej, el-popowej ekspresj, choć pojawiają się też całkiem przyjemne konstrukcje. Z koncertowego zapisu rozpoznaję co najmniej 2 utwory:  jeden, zawierający rozmowy kosmonautów i drugi "Kocham Cię Tatusiu". Ten ostatni, to fragment innej płyty DSW "One Light Year from Home", bardzo emocjonalny i osobisty. Modyfikowany głos dziecka DSW deklamujący powyższy cytat robi duże wrażenie. W ogóle, cała muzyka z "My Music My Flame" przesiąknięta jest czymś naprawdę niesamowitym. Jarek koniecznie chce dotrzeć do jądra muzyki, ciągle poszukuje... DSW udowadnia że w muzyce laptopowej, ambient, nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa. Czekamy więc na ciąg dalszy...