piątek, 14 września 2012

Pieter Nooten ‎– Surround Us


   Pieter Nootenzgodnie z obietnicą, wielbicielom swojej twórczości nie kazał czekać na kolejną płytę 5 lat. "Surround Us" z 2912 roku zawiera dużo barw instrumentów skrzypcowych i fortepianu, które to nadają muzyce charakterystyczny, nostalgiczny klimat. Trzyma się blisko stylu wydanej w 2010 roku "Here Is Why". I bardzo dobrze, bo już się bałem, że autor zmieni totalnie ideę i nie pozwoli się dłużej cieszyć tymi powłóczystymi motywami, sennymi impresjami, które tak miło wpadają do uszu. Jeżeli podobały się Wam np. piękne kobiece i męskie głosy śpiewające w szerokim stereo, uzupełniane spokojną jak toń jeziora muzyką na "Here...", to na pewno będziecie po raz kolejny uradowani. Jeśli jak ja, pokochaliście te szepty, przeplatane subtelnymi partiami syntezatorów, to czeka Was szanowni słuchacze, ponownie wielka uczta. Bo Pieter Nooten ‎po mistrzowsku wykorzystuje akustyczną przestrzeń, stosownie wypełniając ją poetycką wręcz treścią. Balansuje na krawędzi nastrojów, które łączą się w swoistym kontemplacyjno-optymistycznym sosie. Z głośników wylewa się fala brzmień, które dobrze wchłania się w stanie półsnu.  Czasami mam wrażenie, że cofnąłem się w czasie i słucham zwierzeń damy z czasów wiktoriańskich, potem bardziej współczesnych klimatów... Między obszarami smutku i melancholii, Nooten umieszcza wyjątkowo krzepiące fragmenty (Blue Squre) i pada tam wiele pocieszających słów. Intrygujące są te sample i muszę się spytać autora, czym się przy ich nagrywaniu kierował. Pieter ucieka od twórczości popowej, łatwej, a jednak jego wysublimowane piosenki przyciągają do siebie niemałe rzesze słuchaczy. To pewnie sprawia siła jego talentu.  Polecam wszystkim którzy szukają w muzyce tajemnic, niepowiedzeń, ale i wypoczynku. Wzruszeń, które daleko obiegają od banału i dostarczają wrażeń wysokiej próby.