poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Grzegorz Ciechowski - Wiedźmin


  Lubicie polskie filmy? Zdania są podzielone i długo można by dyskutować. Dlatego wolę pisać o muzyce. Ta jest o tyle wdzięczniejszym medium, ponieważ nawet gdy stanowi tło, jest ilustracją obrazu, może później  funkcjonować niezależnie. Pozostawia miejsce do własnej interpretacji i skojarzeń. Wyzwala różne, często pozytywne emocje. Takie uniwersalne, właściwe ludzkiej rasie reakcje, wywołuje też soundtrack Grzegorza Ciechowskiego pt. "Wiedźmin" (2001). Długo nie mogłem się zmusić do obejrzenia filmu, ale wcześniej, wielokrotnie  z przyjemnością słuchałem tej muzyki. Podobał i dalej podoba mi się kształt tego projektu, bodajże ostatniego jaki udało się Ciechowskiemu w całości dopracować. Prozę Andrzeja Sapkowskiego  prawie całkowicie zapomniałem i z przyczyn osobistych wracać do niej nie będę, więc muzykę odbieram w oderwaniu od niektórych skojarzeń. Ciekawie kreuje Grzegorz muzyczną konwencję filmowanych scen. Aby stworzyć oprawę filmowanej rzeczywistości, można było sięgnąć po różne muzyczne środki. Te zastosowane przez Ciechowskiego wydają się dość trafne, zważywszy że opisują one fikcyjny świat. Miło się słucha partii wokalnych mezzosopranistki Alicji DeRoty Węgorzewskiej, czy gitar Zbigniewa Krzywańskiego. Momenty, gdy syntezatorowa muzyka Grzegorza stanowi tylko tło, akompaniament do piosenek, nagrane są z wyczuciem i dużą kulturą. Gdy Ciechowski ma większe pole do popisu, komponuje mieszankę motywów średniowiecznych, rycerskich, z odrobiną wschodniej egzotyki. Przyjemnie się tego słucha, a przecież takie jest przeznaczenie dobrej muzyki. Niestety, w wykonaniu zmarłego lidera Republiki więcej nowej nie będzie.