piątek, 24 sierpnia 2012

Anna Filipska - Razem z mężem jesteśmy fanami muzyki elektronicznej


 Kiedy w sobotę 18 sierpnia przyjechałem do Cekcyna na koncert pt.: „Zagrajmy na rzecz poszkodowanych w gminie Cekcyn”, w oczy rzuciło mi się kilkanaście bardzo energicznych, działających z zapałem osób. To byli organizatorzy i wolontariusze. Kilka dni później rozmawiam z "duszą" całego tego towarzystwa  - Anną Filipską:

Damian Koczkodon: Widać było od razu, że macie już dużą wprawę w organizowaniu takich spotkań. Powiedz mi, kiedy i jak się to zaczęło?

Anna Filipska: Pierwszą imprezę, jaką organizowałam, był Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w 1994 r. Zebraliśmy wtedy ponad 16 000 zł (przed denominacją), a później od 2000 r. organizowałam wraz z mężem Adamem Filipskim i Janiną Ragin - Szczęsną oraz Madzią I Pati - naszymi Córkami, Międzynarodowe Festiwale Muzyczne, gdzie zapraszaliśmy zespoły z Litwy, Białorusi i Ukrainy. Każdego roku również kontynuowaliśmy Finały WOŚP, jako SWKM "Talent". Już wtedy miałam doświadczenie w pracy z wolontariuszami. Spośród obecnych teraz, najdłużej pracowałam z Madzią, Pati i Olą Frycą. Nieocenione wprost. Była też Kasia Jakoby. We cztery tworzyły tzw. FCI, czyli Festiwalowe Centrum Informacji. I teraz to doświadczenie zaowocowało.

D.K.: Sympatyczne. Po WOŚP była seria The Day of Electronic Music?

A.F.: Tak, tam byłam szefową Biura Festiwalowego. I znów pomagali mi wolontariusze.

D.K.: W jednym miejscu tylu wolontariuszy? Jak to możliwe, jak to się dzieje?

A.F.: Jestem pedagogiem, więc w ten sposób ich wychowuję, poprzez pomoc drugiemu człowiekowi. Sama zostałam w ten sposób wychowana i z autopsji wiem, jak bardzo jest to potrzebne dla młodego człowieka. Uczy się być pomocny, uczy się organizacji przedsięwzięcia, logistyki i staje się przez to bogatszy, umie sobie poradzić w życiu. Poza tym, ma wspaniałe wspomnienia. Same plusy!

D.K.: Dokładnie. No właśnie, logistyka, to mi bardzo zaimponowało w Cekcynie. Skąd był sprzęt (nie licząc tego przywiezionego przez zaproszonych muzyków)?

A.F.: Sprzęt sponsorował Adam Pawłowski i Firma "Sound Project" ze Świecia n/Wisłą, oraz Marcin Chmara - "Electronic Revival" z Cekcyna. Sprzęt nagłaśniający oczywiście. Akustykami byli Adam Filipski, Marcin Chmara, ale pomagał w nagłośnieniu również Maciej Braciszewski z Gniezna.

D.K.: Dlaczego akurat głownie muzyka elektroniczna? Sama jej też słuchasz? 

A.F.: Tak smile Razem z mężem jesteśmy fanami muzyki elektronicznej. Najpierw kształtował nasza wrażliwość muzyczną w tym temacie Jean Michel Jarre, kiedy w 1976 roku po raz pierwszy usłyszałam płytę "Oxygene" Jean Michel Jarre"a, zakochałam się w tym gatunku muzyki. A potem był Marek Biliński... Gdy poznaliśmy się z mężem, oboje odkryliśmy wspólną pasję i już razem kupowaliśmy, wtedy kasety magnetofonowe, z utworami Vangelisa, Kitaro, Mike'a Oldfielda, Tangerine Dream. Teraz mamy ich muzykę na płytach CD i słuchamy jej na doskonałym sprzęcie, ale kiedyś musiał wystarczyć radiomagnetofon "Grundig".

D.K.: Twoja córka Magda mówiła mi, że też została "zarażona" tą muzyką w rodzinnym domu i widzę, że robi z siostrą muzyczną  karierę. A rodzice to popierają.

A.F.: Nasze Córki, Madzia i Pati były "karmione" muzyką tych wspaniałych wykonawców od dziecka, a ponieważ obie mają doskonały słuch, wyrobiły sobie doskonały gust muzyczny. Obie też są utalentowane muzycznie.
Madzia jest absolwentką Akademii Muzycznej w Bydgoszczy na Wydziale Dyrygentury Chóralnej w klasie prof. Janusza Staneckiego, a obecnie jest pracownikiem tej uczelni, a także studentką II roku Uniwersytetu im. Kazimierza Wielkiego W Bydgoszczy na Wydziale Kulturoznawstwa. Madzia hobbistycznie pomaga nam prowadzić Orkiestrę "Campanella", jest II Dyrygentem i aranżerem, a także "lokomotywą" Orkiestry. Czyni to w ramach wolontariatu...A w orkiestrze gra już 18 lat i doskonale wie, jak ją prowadzić. Madzia jest bardzo bystra i inteligentna. Założyła również 3-głosowy chór żeński w Cekcynie; sama śpiewa w 2 profesjonalnych chórach w Bydgoszczy.
Pati natomiast jest studentką V roku Slawistyki na Uniwersytecie Gdańskim oraz III roku Logopedii na tejże uczelni. Zna 10 języków, w tym biegle 6: serbski, chorwacki, słoweński, rosyjski, ukraiński i angielski. To właśnie dlatego, że ma tak dobry słuch, słyszy niuanse w tych językach. W orkiestrze gra na mandolinie już 15 lat. Ukończyła Ognisko Muzyczne "Toccata" w klasie fortepianu. Obecnie śpiewa w Chórze Politechniki Gdańskiej, z którym wyjechała właśnie na koncerty do Macedonii, stąd nie mogła być na tym niezwykłym koncercie charytatywnym.

D.K.: To na pewno jest sama radość patrzeć jak dzieci się tak realizują i robią tyle dobrych rzeczy. Doskonale to rozumiem. Oprócz potężnego wsparcia swoich córek, męża i innych wolontariuszy, widzę jeszcze jedną nietuzinkową osobowość intensywnie promującą cekcyńską imprezę: Adama Bórkowskiego "Smoka".  Ileż serdeczności i ciepła roztaczał on przed halą widowiskowo-sportową w Cekcynie! Trafił się Wam wyborny rodzynek w cieście ;).

A.F.: Adam Bórkowski - Smok, to wspaniała osobowość, ogromne serce i cudowny człowiek. Jego muzyka powaliła mnie na kolana w 2008 r., kiedy Smok przyjechał na The Day do Cekcyna. Od tego czasu jego muzyka i "Endorphine" stanowi dla mnie radość i ukojenie. Zaprosiliśmy Smoka z Adamem, mężem mym i orkiestrą "Campanella" na koncert, który odbył się w listopadzie 2011 r. pt: "Igła w stogu siana". "Campanella" była supportem Smoka. W tym roku Smok też był w Cekcynie tego feralnego dnia 14 lipca, a że ma ogromne serce i mnóstwo empatii, pomyślał o zorganizowaniu takiego koncertu charytatywnego dla tych biednych i poszkodowanych przez los ludzi. Ponieważ rozumiemy się bardzo dobrze ze Smokiem, zajęłam się tym koncertem i jego logistyką. Jednak bez pomocy Aniołów, nie byłby on tak cudowny smile To było mega przeżycie...

D.K.: Ta szczególna, rodzinna atmosfera jaką wspólnie umieliście stworzyć, jest ewenementem w dzisiejszym podzielonym świecie. 

A.F.: Połączyła nas miłość do muzyki ;).

D.K.: Chwalebne to wydarzenie niech będzie więc powszechnie znane w kraju i zagranicą. Czy starczy Wam sił na realizacje kolejnych, tak ekscytujących imprez?

A.F.: Oczywiście !!!! Tylko proszę, nie liczcie na więcej publiczności... Przez 27 lat usiłujemy z Adamem wychować muzycznie to społeczeństwo i mamy swoją wspaniałą publiczność, która nigdy nie zawodzi, ale muzyka elektroniczna nie dla wszystkich jest zrozumiała, przykre to, głową muru nie przebijemy...
Komercja niestety rządzi tym krajem. Dlatego dumni jesteśmy z naszych absolwentów, którzy pną się na coraz wyższe szczeble kariery muzycznej.

D.K.: Dziękuję ci Aniu bardzo i życzę jeszcze wielu tak miłych przeżyć Wam i ... sobie samemu ;). A tym fanom którzy z różnych powodów nie dojechali, radzę - nie nawalcie następnym razem, bo ominęło Was coś pięknego.

A.F.: Dziękuję, Damianie. Jestem zaszczycona. Dodam jeszcze na koniec, że wierzę w tych wszystkich młodych ludzi, zarówno na scenie, jak i moich cudownych wolontariuszy. Oni to wszystko kiedyś od nas przejmą...

D.K.: Amen :)