poniedziałek, 14 maja 2012

Robert Schroeder – Cream



Omawiana dziś płyta ma bardzo apetyczną okładkę. Robert Schroeder album zatytułowany "Cream" wydał w październiku 2010 roku. To świadectwo jego niemalejącej weny i doskonałej formy. Chociaż niektórzy fani kręcą nosem, że obecnie Robert gra coś w rodzaju niezobowiązującej muzyki tła, zamiast mocno zaangażowanej elektroniki. Uważam  jednak, że w takim razie, jest to nobilitacja dla takiej muzyki (smile). A już na poważnie - to otaczający świat wymusza zmiany na każdym z ludzi i artysta który płodziłby ciągle takie same płyty, stałby w miejscu. W zmieniającą się rzeczywistość XX1 wieku, muzyka Schroedera wpisuje się całkiem zgrabnie. Pozbawiona skrajnych emocji, wirtuozerskich popisów, imponujących wariacji, jest idealną ofertą dla słuchaczy szukających wyciszenia i ukojenia nerwów. Nie ma obawy że spowoduje senność, no... chyba że ten potrzebny, zdrowy sen :). Chociaż ilość kremu widocznego na okładce mogłaby spowodować niestrawność, muzyczne uniesienia dawkowane są w rozsądnych proporcjach. Są tu delikatne hipnotyczne sekwencje, efekty wplatania ludzkiego głosu i dodatki charakterystyczne dla tego muzyka. Lekkość, z jaką  Schroeder tworzy te kompozycje zasługuje na uwagę i najwyższe uznanie. Profesjonalista taki jak on, po prostu nie może grać złej muzyki. Polecam!!!