niedziela, 15 kwietnia 2012

Hipgnosis - Sky Is The Limit


 
  Tę muzykę polecił mi kiedyś Marek Jaworski z Krakowa, jak się potem okazało - "przyjaciel zespołu od zawsze". Dopóki nie usłyszałem po polsku tekstu "Nie lubię nienawiści", nawet przez chwilę nie wątpiłem że słucham dobrej, zachodniej kapeli. Wrzuciłem sobie wave'a płyty Hipgnosis - "Sky Is The Limit" z 2006 roku   na telefon komórkowy i zadowolony, co rusz do niej powracałem, słuchając w drodze do pracy i z niej wracając. Do dziś się cieszę tą muzyką i daje mi ona radość. Co takiego niezwykłego jest w twórczości krakowskiej grupy Hipgnosis?  Myślę że unikalne połączenie kilku składników: Przede wszystkim KUL - wokalistka o ciekawym głosie, brzmiącym bardzo, bardzo ciepło i zmysłowo.  Bez niej ta grupa byłaby już czymś innym. Gdy słucham jej śpiewu, ciągle muszę przypominać sobie że mam już żonę i nowej nie szukam, tylko piszę recenzję. Tak to działa (smile). Intrygujące użycie syntezatorów - niby słucham gry na tych instrumentach od przynajmniej 1977 roku i nic nie powinno mnie zdziwić, a jednak.  Lider grupy, SsaweQ, dysponuje nie tylko umiejętnością wydobywania właściwych dźwięków, to się dzieje chyba na poziomie intuicyjnym, ale też doskonałym, artystycznym smakiem. Zresztą, nie on jeden, bo według opisu na okładce, do klawiatur i elektroniki przyznają się w sumie trzej panowie. Oczywiscie muzycy skromnie przypisują znaczącą rolę Łukaszowi Goryckiemu odpowiedzialnemu za ostateczny montaż. Jeśli dodać do tego nienaganną grę na perkusji i gitary, otrzymujemy frapującą mieszankę progresywnego rocka, elektroniki, prog-metalu i pewnie kilku innych gatunków (w trzecim utworze "Mantra" słyszę solówki których nie powstydziłby się sam Pat Metheny).  Mimo takiego rodzajowego eklektyzmu płyta wydaje się nadzwyczaj spójna. Oczywiście, byłem trochę zdziwiony ostrością i dynamiką "Force Hit", a potem wspomnianym polskim tekstem, głosem i generowanymi efektami na "Ummadellic". Pozytywnie zdziwiony. Ta muzyka nie pozwoli zasnąć. Bardzo emocjonalna gra i osobiste teksty to przecież największe zalety muzyki rockowej. Mam szacunek dla zespołu  wydającego tak przemyślany materiał, któremu najwyraźniej upływający czas nie szkodzi. Teraz oswajam się z ich najnowszą płytą pt. "Relusion". Jest to całkiem inny projekt. Czyli progress trwa nieustająco, a zespół dużo koncertuje i pisze ciąg dalszy swojej historii.