poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Craig Padilla – Genesis


 Craig Padilla mieszka w USA i nagrywa jak sam określa "muzyczne pejzaże dla ciała i umysłu". Jest kompozytorem muzyki filmowej, przystępnego ambientu, a często również klasycznej elektroniki sekwencyjnej. Inspiracje niejednokrotnie czerpie z pięknego otoczenia okolic Coeur d'Alene w Idaho, północnej Kalifornii gdzie mieszka wraz z piękną żoną i dziećmi. Muzykę do płyty Genesis nagrywał w czasie oczekiwania na urodziny pierwszego dziecka. Był wtedy, co mnie nie dziwi, głęboko przejęty cyklicznością ludzkiego życia i ta wrażliwość znalazła odbicie w tworzonych wtedy utworach. Rozpoczynająca nagrany w 2004 roku album tytułowa suita "Genesis" to sekwencyjna pasja która na pewno spodoba się miłośnikom elektronicznego mainstreamu. Ma w sobie ten ogień i emocje jakie wyzwalają kolejne harmoniczne wznoszenia. Po prostu - mega pozytywny, melodyjny trans. Pozostałe trzy utwory  będą stanowić większe wyzwanie dla początkującego fana, ale trudno nie polubić takiej pastelowej muzyki. Jest w niej nie tylko rozmarzenie, głębia kosmosu, ale, co szczególnie warte odnotowania - przede wszystkim wspaniale zagospodarowana przestrzeń pełna zwiewnych i pociągających ku sobie brzmień. Pojawiają się również przebiegi i arpeggia, ale bardziej jako ożywiające klimat tło. Muzyka z utworu "Ascension" na pewno spodoba się fanom mniej komercyjnego J.M.Jarre'a. Craig Padilla umie odświeżyć klasyczną formę i nadać jej ponownie atrakcyjny image. Często używa oryginalnych analogowych syntezatorów, co bez trudno wychwyci bardziej wprawne ucho. W jego muzyce ciągle się coś dzieje, pozbawiona jest maniery minimalizmu który cechuje niektórych amerykańskich muzyków grających ambient.  Dobra oferta dla tych  słuchaczy, którzy chcą odpocząć przy muzyce, ale niekoniecznie przy niej usnąć (smile).