piątek, 3 lutego 2012

Przemysław Rudź - Cerulean Legacy


  Cerulean Legacy - długi czas nie mogłem strawić tej płyty Przemka Rudzia, ale ponieważ uwielbiam takie wyzwania, co jakiś czas próbowałem ją... "przegryźć" i sobie przyswoić. Jest to zdecydowanie odmienna od pozostałych jego wydawnictw muzyka, ukazuje jakby inne oblicze kompozytora. Mniej tu wirtuozerskich popisów, czy epatowania mnogością dodatków.  Pierwszy 20 minutowy fragment odtwarzanej muzyki nie ma w sobie nawet konkretnego rytmu. Co prawda, pojawia się zwiewna sekwencja  na drugim planie,  nie jest ona jednak elementem dominującym, a jej czystość w jednym momencie jest zagłuszona przez odgłosy dość pospolitego śmiechu. Nie przeszkadzają one w swobodnym oddawaniu się marzeniom i rozmyślaniu, które prowokowane są przez słyszane dźwięki. Cerulean Legacy świetnie nadaje się do takich wędrówek umysłu. A fani progresywnej muzyki elektronicznej bardzo je lubią.  Przy słuchaniu długo brzmiących fraz, samoistnie się narzuca penetrowanie zakamarków swojej wyobraźni. Pozbawiona akustycznych ekscesów, nastawiona na  wrażliwego odbiorcę twórczość, czasami skręca w nie do końca zbadane i trochę mroczne miejsca.  Jest to zgodne z treścią okładki na której widnieje postać autora kontemplująca ruiny starożytnej budowli. Otaczające ją chmury nadają obrazowi rys nierealności.  Bardzo ciekawy pomysł. Odgłosy kruków na tle tak skonstruowanej muzyki z pogranicza jawy, snu, fantazji czy też halucynacji, przydają jej odrobiny  niesamowitości. Przemek Rudź rezygnując z wyrazistości i dosłowności przekazu postawił sobie poprzeczkę wysoko. Kieruje swoje dokonania w stronę bardziej wybrednych słuchaczy, którzy szukać będą wyrafinowanych niuansów w jego somnambulicznych pejzażach.  Pewnym wyłamaniem się z tej tymczasowej konwencji jest kończący płytę "The Power Of Mind (A Tribute To Prof. Stephen Hawking)" wypełniony w dużej mierze słowami profesora Hawkinga.  Trochę jak z innej bajki. Te nagrania są dowodem na to, że Rudź nie boi się zmieniać podejścia do tego co nagrywa i wykazuje godną podziwu inwencję. Gdy piszę te słowa, w lutym 2012 r. wiem że autor tej muzyki ma gotowy materiał na nowe trzy albumy w tym zmyślny, 15 minutowy cover do pewnego klasycznego thrillera SF. Czekamy więc na nowe doznania z jego przepastnej skarbnicy pomysłów.