sobota, 14 stycznia 2012

Biosphere - Patashnik


       Geir Jenssen jest mistrzem samplingu, intuicyjnego montażu i błyskotliwym realizatorem swoich pomysłów. Ten Norweg mieszkający od jakiegoś czasu w Krakowie, najbardziej znany jest z doskonałej płyty "Substrata". Ale zanim ją stworzył, wydał kilka innych znakomitych albumów. Moim ulubionym jest Patashnik z 1994 - pełen inwencji twór zawierający masę zmiksowanych fragmentów filmów, kosmicznych dźwięków i tylko Geir raczy wiedzieć jeszcze czego. Jego umiejętność stapiania w całość różnych wątków jest tu, na "Patashniku" szczególnie wyczuwalna. I choć poszczególne ścieżki dają się słuchać osobno, razem stanowią integralną całość. W Internecie można znaleźć szczegółowy spis obrazów z jakich Jenssen wyłuskał fragmenty do swoich potrzeb (Scanners, Roxanne czy Village of Damned), mi szczególnie spodobały się rozmowy radzieckich kosmonautów z "Odysei Kosmicznej 2010". Podobnych filmowych odniesień na tej płycie jest więcej i radość sprawia ich odnajdywanie. Miła jest również dla uszu spora ilość misternie i wyczuciem zapisanych rytmów, dzięki którym niekiedy przykleja się Biosphere termin prekursora techno-ambientu. Przyjemnie się tego słucha, mimo iż część utworów jest mroczna jak głębia kosmosu. Najkrótsze podsumowanie tej muzyki to: intelektualna zabawa dźwiękami na wysokim poziomie.
    Wydano do tej pory 13 różnych edycji tego albumu, co świadczy o dużym zapotrzebowaniu na ten rodzaj rozrywki.