wtorek, 13 grudnia 2011

Komendarek & Rudź - Unexplored Secrets Of REM Sleep


    W niewielkim środowisku polskich fanów i twórców muzyki elektronicznej wieści roznoszą się szybko. Informacja o wspólnym nagrywaniu płyty przez Komendarka i Rudzia wywołała skrajne emocje. Po publikacji fragmentów zwolennicy z radością i niecierpliwością czekali na cały materiał, a ludzie zawistni dali upust swojej małostkowości. Ale to chyba dobrze, bo najgorsza byłaby obojętność, a muzyka - jeśli jest wartościowa - obroni się sama. Wreszcie płyta się ukazała i można poddać ją ocenie. "Unexplored Secrets Of REM Sleep" to pięć różnych impresji będących efektem wymiany mnóstwa e-maili, sugestii i konfrontacji wizji obu kompozytorów. Ilustrowanie muzyką odmiennego stanu świadomości jakim jest ludzki sen, jest tu nie tylko wyrazem poszukiwań artystów, ale również pretekstem do prezencji potencjału i pomysłowości obu przyjaciół. Najkrótsza, pierwsza ścieżka "Standing On The Shoulders Of Giants" jest swoistym intro poprzedzającym trzy ponad 15-minutowe suity. Ten wstęp do długiej podróży jednoznacznie określić można jako przyjazny odbiorcy, gęsty i patetyczny. Pełne ekspresji solo Komendarka na syntezatorze Nord Wave kończy tę relaksację. Tytułowy "Unexplored Secrets Of REM Sleep" zaczyna się krokami. Te doskonałe technicznie nagranie ma tak szeroką bazę stereo, że nawet na laptopie ma się wrażenie, że ktoś chodzi dwa metry od lewej do prawej i przechodzi przez głowę. Po odgłosach stąpania, oddychania, kosmicznych efektach, słychać przetworzony elektronicznie głos Władka Komendarka. Zagęszcza się atmosfera i zaczyna odjazd w krainę odbioru - jakby podświadomego. Słychać równomierne uderzenia automatu perkusyjnego wokół którego pląsają elektroniczne ozdobniki, zakręcone solówki... Wybitnie transowy charakter kompozycji nie jest może awangardowy w swojej formie, ale jakże skuteczny w oddziaływaniu! "Reminiscences From Beyond Infinity" - najdłuższy 24-minutowy utwór składający się z czterech części, rozpoczynają skrzypce Dominika Chmurskiego. Przejmująco smutne, dodają muzyce ten rodzaj kolorytu który jest nieosiągalny przez cyfrowe przetworniki. Stopniowo jednak elektronika opanowuje dźwiękową scenę. Ponownie, ale w innej konfiguracji niż w tytułowej części płyty, wszechogarniająca rytmiczna struktura wypełnia rejestry. Tworzy się ściana brzmień może i kontrolowanych, ale niespokojnych niczym stado dzikich koni wyczuwających węchem obcego człowieka. Trwa to kilka minut, aż rytm cichnie i ponownie do głosu dochodzą bardziej subtelne dźwięki. Nie jest to jednak sielanka, a dość mroczna i refleksyjna prezentacja. Znów sztucznie zmodyfikowany głos Komendarka cedzi sobie znane formuły, kojarząc mi się z zadumanym filozofem z ubolewaniem komentującym losy ludzkiego gatunku. Koniec utworu brzmi jednak optymistycznie, a instrumenty walczące o prymat z powracającym beatem przypominają barwy syntezatorów z lat 80-tych. "Lonely Spirits Over The Post-megalopolis Badland" swój piękny początek zawdzięcza gitarze Fendera, na której delikatnie gra Jarek Figura. Przeplata się ona z subtelnymi pasażami syntezatora i cichą, prawie poetycką deklamacją głosu Władka przepuszczonego przez vocoder. Atmosfera jaka jest generowana z głośników przez pierwsze osiem minut to wręcz muzykoterapia. Dla urozmaicenia ożywia ją rytmiczna sekwencja, aby szybko ustąpić gitarze Jarka grającej elektronicznie zmodyfikowaną wariację w stylu hiszpańskiego flamenco. To chyba najbardziej nowatorski fragment płyty. Ostatni utwór "Interrupted Stream Of Consciousness" ma ciekawie zbudowaną linię rytmiczną, dość lekką w odbiorze, której jednak dla kontrastu dodano masę nie zawsze przyjemnych efektów przestrzennych. Na początku rozwijają się dwie niezależne linie basu (lekko rozrzucone po kanałach stereo), które po kulminacyjnym crescendo przechodzą w jedną, pulsującą ostinatową partię. To zasługa Maćka Wardy obsługującego gitarę basową. Tworzy się coś w rodzaju progresywnej elektronicznej psychodelii. Urywa się ona dość gwałtownie, aby dać miejsce ekscentrycznym popisom Władka Komendarka. To również wyraz szacunku Przemka Rudzia dla starszego kolegi, który kończy dzieło. "Unexplored Secrets Of REM Sleep" jest eklektyczną płytą, na której artyści starali się umieścić to co nowoczesne, ważne i atrakcyjne dla ucha.
    Stworzyli projekt, który łączy świetne rzemiosło i doświadczenie z wybuchami nieokiełznanej wyobraźni.