piątek, 4 listopada 2011

Mike Oldfield - Tubular Bells The Ultimate Edition 2009



      W 2009r pojawia się na rynku biały box: Mike Oldfield - Tubular Bells The Ultimate Edition 2009. Ponieważ bardzo lubię tego wirtuoza gitary, postanowiłem opisać kilka wrażeń. Jednak pisanie recenzji płyt takich wykonawców jest dość ryzykowne. Bezkrytyczni fani, krytyczni recenzenci - zawsze mogą i znajdą się niezadowoleni. Ale ten muzyk przez wiele lat był moim numerem 1, i  mimo braku całkowitego obiektywizmu nie mogę milczeć. Mike Oldfield i jego Dzwony Rurowe to legenda, żywa i działająca na odbiorcę po dziś dzień. Płyta która nie tylko przyniosła muzykowi sławę i pieniądze, ale była też dowodem na pozytywną wartość eklektyzmu w muzyce. Odsłuch wydawnictwa zacząłem od dysku: CD3 - The Demos.  Dlaczego? Bo spodziewałem się usłyszeć coś nowego - choć starego ;). I tak faktycznie się stało.Pierwszy utwór Tubular Bells Long (1971 Original Demo) [22:54]: Cały urok nagrania, jak wydaje mi się, miał polegać na autentyczności i oryginalności starej taśmy. Zamysł się udał. Zapis jest wiarygodny do bólu. W ósmej minucie słychać dziwne ściszenia, amatorskie montaż, a  minutę później niczym nie korygowany zanik muzyki na jednym z kanałów i zgubienie brzmienia gitary, co utwierdza w szczerości przekazu. 22 minuty pierwszej części dzieła choć pozbawione wielu smaczków i ozdobników bronią się znakomicie. Ta surowica ma już w sobie zarys wizji i dziwię się doprawdy szefom wytwórni którzy odrzucali taki materiał. Podoba mi się gra na gitarze, słychać kilka całkiem nieznanych porzuconych później pomysłów które dopiero teraz ujrzały światło dzienne. Dźwięki są chrapliwe jak należy się tego spodziewać po 40 letnim nierestaurowanym zapisie. Mimo prymitywizmu nad całą suitą unosi się otoczka czegoś niezwykłego. W kolejnych utworach 02.- Mike Oldfield - Caveman Lead-In (1971 Original Demo) i 03.- Mike Oldfield - Caveman (1971 Original Demo) mamy dowody na to że szarpanie gitary było zawsze ulubionym zajęciem Mike'a ;). 04 i 05- Mike Oldfield - Peace Demo A i B (1971 Original Demo) przez swoją sterylność brzmią naprawdę dziwnie: garażowo, elektronicznie i egzotycznie.  18 letni Mike już był gotowy do udowodnienia światu swojego talentu - brakowało mu wtedy tylko dobrego sprzętu. Siła determinacji była jednak tak wielka że mimo niewielkich technicznych zasobów jego geniusz wybija się z tych tanich instrumentów na które teraz pewnie by nie chciał spojrzeć. Kończąca krążek wersja 06.- Mike Oldfield - Tubular Bells Part One (Rough First Mix November 1972) to już zapis dużo doskonalszy technicznie, choć nie identyczny z oficjalną wersją. Wprawione ucho od razu wychwyci te inne brzmienia i partie instrumentów chociażby te w ósmej minucie trwania utworu. Nie ma ich dużo ale są i cieszą uszy. Złapałem się na tym że przestałem słuchać różnic między wcześniej znanymi mi  wersjami, a popadłem w tradycyjne zasłuchanie. Wyrwał mnie z niego koniec utworu bez należytego wykończenia, jakby taśma się tu urwała ze starości... CD2 - The Original 1973 Stereo Album Mix. Muzyka z tej płyty jest tak zajmująca, że przez lata słuchałem jej aż do znudzenia, nawet po 2-3 razy dziennie. Pamiętam pierwszy odsłuch radiowy około 1978r, drugi magnetofonowy, aż w końcu udało mi się posłuchać tej muzyki z mlecznego winyla kręcącego się na talerzu gramofonu. Teraz myślę, że  te wydawnictwo było dla mojego pokolenia jak Bolero Ravela dla moich przodków.  Różnorodne wątki, celebrowanie nastroju, wiele ekstatycznych uniesień jakie towarzyszyło tej muzyce - tego się nie zapomina.  To jedna z lepszych rzeczy jaka mogła mi się przytrafić. Czy czar tej płyty pozostał do dziś? Na pewno. W dobie masowej produkcji rzeczy przeciętnych,  Dzwony Rurowe będą zachwycać każdego wrażliwego odbiorcę. Czy to w starszych wersjach czy nowych, czy w studyjnych miksach czy wersjach koncertowych warto znać tego świetnego gitarzystę, wrażliwego kolorystę i malarza muzycznych pejzaży.  CD1 podobnie jak CD2 nie szokuje ani nie różni się zbytnio od innych wersji. Jest kilka drobnych niuansów tego zapisu jednak bez specjalnych innowacji w zawartości. Dodano trochę wersji  singlowych pewnych fragmentów. Proponuję słuchać tych płyt w pewnych odstępach czasowych i delektować się konstrukcją poszczególnych części i ich treścią.
    Temu kto kupi ten box, będzie dane ekscytować się dołączonymi gadżetami.