czwartek, 27 października 2011

Cadenced Haven - Peregrination


         Laila Quraishi znana jako Cadence Haven swoją muzyczną wędrówkę rozpoczęła od stąpania po wysokich górach pod pięknym niebem :). Wydana w 2010 roku debiutancka płyta Peregrination zawiera dziewięć kompozycji w tym początkową, piętnastominutową "Devoted Loss" która wprowadza słuchacza w specyficzny, bo mocno rozmarzony klimat całości. Akurat tak się złożyło, że najpierw słuchałem muzyki, a potem dopiero sprawdziłem opis płyty. Bez specjalnego zdziwienia (coś takiego chodziło mi po głowie) dowiedziałem się po fakcie o udziale na niej Gerta Emmensa. Jest on obecnie narzeczonym tej miłej dla oka artystki z Bangladeszu. Chociaż powiem szczerze, Gert zaznacza swoją obecność na tej płycie dość powściągliwie i w rozsądnych proporcjach. Dzięki temu jego powłóczyste sekwencje nie przesłaniają pomysłów i rozwiązań autorki. Muzyka w założeniu ciepła, romantyczna i odrobinę egzotyczna płynie swoim ustalonym rytmem. Oprócz orientalnych wokaliz usłyszeć można jakieś komunikaty z publicznych głośników, jednostajne rytmy (Confronting Conscience), ale też i typowe berlińskie osinato (Atmosphere Of Amalgamation). Jednak twierdzenie, że ta muzyka to po prostu kolejna produkcja w stylu New Age, byłoby dla Cadence krzywdzące. Trochę zaskoczył mnie telefon na - "The Silent Visit" - przez kilka chwil zastanawiałem się czy to do mnie ktoś dzwoni :). Utwory nie są więc takie same, a emocje choć raczej zrównoważone, wyraża Laila na różne sposobyCzęstotliwość sekwencji rytmicznych jest zmienna, w ich dawkowaniu można zauważyć dbałość o zachowanie równowagi. Ten szacunek dla słuchacza opłacił się. Płyta zostaje w pamięci jako udany mariaż łagodnej elektroniki i subtelnych uniesień, otoczonych pewną aurą tajemniczości.