czwartek, 15 września 2011

Władysław Komendarek - Chronovizor


    Czym powinna charakteryzować się kolejna płyta znanego muzyka? Powinna na pewno zawierać nowy, atrakcyjny materiał, charakterystyczne elementy dzięki którym kompozytor jest lubiany, oraz dostarczać  pozytywnych doznań podczas jej słuchania. Z satysfakcją informuję że najnowszy album Władka  Komendarka Chronovizor właśnie taki jest. Zawiera osiem nowych nagrań, a płytkę kończy dziewiąty, trochę starszy utwór "Tajne Centrum Gazów Bojowych". Nie wiem jak Komendarek to sprawia że od pierwszych taktów muzyka robi wrażenie świeżej niczym młode dziewczyny z reklam francuskich kosmetyków.  "Sprywatyzowany mózg"  który jest oparty na dźwięcznym, rytmicznym programie, stanowi praktyczny szkielet do którego artysta co rusz przytwierdza różne konstrukcje,  jakby testując ich wartość i przydatność. "Chmury Wirtualnego Świata" to flegmatyczna rytmiczna figura, w pewnym momencie ewoluująca w tradycyjne motywy orkiestrowe. Tytułowy "Chronovizor" zawiera stały punkt programu: głos poddany obróbce przez różne efekty. W pewnym momencie żona pomyślała że nasze koty o coś proszą, ale to były efekty z utworu Władka :). Tu również dominuje rytm, w który wplątują się mocno sentymentalne wątki i następują wokalne transformacje. "Atomowy Zegar" zawiera moc pozytywnych brzmień i jakby szkockich akcentów. Słychać dużo stylowych, zakręconych solówek. "Kolonizacja Czasu" - dźwięki z radia przedzierają się jak przez mgłę. To piękny, czterominutowy pasaż, ciepły i sentymentalny.  "Kontrolerzy Świadomości Ludzkiej" - chyba najmniej urozmaicony utwór na płycie. Osią jest trochę orientalny, somnambuliczny rytm ze słabo zarysowaną melodią która kojarzy mi się odrobinę z opowieściami z czasów kapitana Klossa. Klimat mroczny i lekko destrukcyjny.  "Ogniste Języki". Przez chwilę Władek generuje teksty w sobie tylko znanym narzeczu, a potem przez łamane rytmy wybija się  pozytywna opowieść, ilustracyjna niczym muzyczne pejzaże malowane przez Edgara Froese. "Obróbka Umysłu" zdominowana jest przez rytm jednoznacznie kojarzony ze stylem techno. Moim zdaniem Komendarek jest  z niewielu muzyków który potrafi takie rytmy nagiąć do swoich potrzeb, uczynić sensownym elementem swojego dzieła. Rozpędzona maszyna  przez siedem minut gna przed siebie dość trafnie odzwierciadlając tytuł utworu ;). Wspomniane  na początku "Tajne Centrum Gazów Bojowych" kończąc płytę nie będzie działać usypiająco. Gęsta faktura, masa wypełnień, przypomina o upodobaniu artysty do generowania całych baterii barw działających.... oszałamiająco.
     Podsumowując: nowy materiał trzyma odpowiednio wysoki poziom. Autor jak zwykle pragnie trafić do różnych grup odbiorców, co przy jego umiejętnościach często się udaje. Jeżeli więc masz słuchaczu odrobinę zapotrzebowania na mieszanki gatunków i nastrojów, ta płyta trafi ci do gustu.