środa, 11 maja 2011

Steve Jolliffe - Journeys out of the Body


    OOBE (ang. out of body experience, doświadczenie poza ciałem) jest to wrażenie postrzegania świata spoza własnego ciała fizycznego. Osoby uważające, że doświadczyły OOBE, twierdziły, że mogły się poruszać, dokonywać obserwacji i komunikować z innymi istotami inteligentnymi, podczas gdy ich ciała trwały w spoczynku. Steve Jolliffe we wkładce płyty wspomina o niezwykłym doświadczeniu, które przeżył w 1981 roku.  Podobno jego jaźń odbyła podróż poza ciałem. Zainspirowany eksterioryzacją nagrywa kapitalną płytę. Wiadomo... niecodzienne przeżycie pobudza do komponowania specyficznej muzyki. Swoje nieziemskie doświadczenie muzyk wyraża w czerech stosunkowo krótkich utworach. 1.Second reality 8:26 Partie fletu i fortepianu mogą sugerować lekkość świadomości uwolnionej od ciężaru ciała. Z kolei bardzo oszczędne  dźwięki generowane przez syntezator dodają wydarzeniu nadzwyczajnej aury. Artysta wprowadza krótkie monologi w niezrozumiałym języku. Pomiędzy  powtarzającą się sekwencją sześciu dźwięków jak w slalomie flet i  fortepian prowadzą byt duchowy w tę nieziemską wędrówkę. Słychać też w tle cyfrowo generowane dźwięki wiosennego ogrodu i ptaków. 2. Middle dream state 11:51 Podróż staje się coraz bardziej niezwykła. Generowane sekwencje, ciepły saksofon i odważniejsza elektronika fragmentami mocno przyspieszają, Steve lapidarnym używaniem  instrumentów znacznie potęguje wrażenie, wiele loopów wychodzi praktycznie z ciszy. Subtelnie modulowane brzmienia po kanałach wytwarzają  nastrój oczekiwania, a towarzyszące temu "ozdobniki" - klimatu niepokoju. Finał tego utworu niesie ze sobą mikrodramaturgię powtórzoną i rozbudowaną na końcu płyty. 3. Dark Lady 7:07 Tu zwraca uwagę głęboko penetrujący trzewia saksofon tenorowy, znów pojawiają się recytacje w nieznanym mistycznym narzeczu, Jolliffe opisuje spotkanie z Dark Lady, pewnie istotą z jego wizji. Klimat nadaje akustyczna gitara Richa Bruntona. Te szeptane deklamacje kojarzą się z plemiennymi szamanami i rzucanymi przez nich zaklęciami.4. Flight and returning to the body 9:16 Delikatny flet powoli  prowadzi tę wycieczkę do końcowego etapu. Przez pierwsze cztery minuty Steve buduje ciepły i optymistyczny nastrój. Sielska melodia wspomagana przez akordy gitary, fortepianu i efekty syntezatora, relaksuje uszy subtelnymi dźwiękami. Jednak końcówka oznacza powrót do ciała, krótką eksplozję sztucznie generowanych odgłosów (kapitalnie słucha się tego na słuchawkach!) zwieńczonych tonem gongu. Czas na powrót do rzeczywistości! Muzyka jest delikatna i doskonała. Znakomicie wykorzystuje ekspresję akustycznych instrumentów. Doświadczenie wyniesione z Berlińskiego Konserwatorium w połączeniu z eksploatacją elektronicznych  instrumentów dało miłe dla ucha efekty końcowe i przyczyniło się do wyrobienia stylu, który przez pewien czas cechować będzie kompozytora.
    Tego genialnego i wrażliwego twórcę należy obecnie zaliczyć do kanonu muzyki elektronicznej.