środa, 11 maja 2011

Mark Shreeve - Embryo



    Debiutancki materiał Marka Shreeve zapisany na kasecie w 1980r zostaje wydany na płycie CD. Ciekawe posunięcie bo muzyka tam zawarta jest odmienna od jego kilku późniejszych popowych płytek. The Keeper 27:14 Pierwsza, prawie pól godzinna suita to właściwie jeden motyw, pomysł podlegający kilku nieznacznym modulacjom. Ponura i przygnębiająca jest ta embrionalna podróż, co akurat dodaje atrakcyjności temu produktowi. Wytrawny słuchacz wie bowiem że muzyka lekka łatwa i przyjemna szybko się nudzi. Alive 2:54 To lekko rozkołysany i trochę bardziej optymistyczny fragment, użyty jest jako krótki przerywnik, oddech między dwoma monumentalnymi kompozycjami, bowiem tytułowy Embryo 21:18  - dość podobny do pierwszego utworu, zawiera jednak więcej pomysłów, zmian tempa i odważniejszych eksperymentów. Pojawiają się też dynamiczne sekwencje które wraz z towarzyszącą im melodią czynią całość bardziej przystępną. Muzyka staję się łatwiejsza do zaklasyfikowania jako elektronika nagrana w stylu najlepszych płyt z lat 70. Słuchacz zatraca dystans słuchając tej pogoni pulsujących sekwencji oplatanych przez kilka melodycznych linii i daje się porwać wyobraźni artysty. Iceflakes 7:45 - Po takiej intensywnej podróży musi przyjść ukojenie i refleksja. Toteż wielu kompozytorów po bardziej zaangażowanych konstrukcjach uważa że należy zrelaksować słuchacza. W kosmicznych szumach i efektach poruszającej się wody nieśmiała melodia dopowiada kres tej historii. Całość tej muzyki odbieram jak poszukiwania świeżego powietrza w ołowianej atmosferze. Najdłuższe kompozycje miejscami monumentalne, miejscami złowieszcze nie pozostawiają słuchacza obojętnym.

            Emocje wyrażane przy pomocy elektronicznych urządzeń trafiają do odpowiednio usposobionych melomanów odbierających na specyficznych falach. Kto wie może i ty do nich należysz?