niedziela, 15 maja 2011

Edgar Froese - Ages



        Na płycie "Ages" Edgar uczynił podobnie jak Klaus Schulze wydając album "…Live…" Choć muzyka tam zagrana jest zupełnie inna. Chodzi mi o dobór towarzyszącego perkusisty, który znakomicie uzupełnia aranżacje i główne wątki w utworach, dodając całości swoistego smaku i pozytywnej energii. Surowy w treści i pomysłach dwupłytowy winyl z 1978r pozwala na wyraźne uwypuklenie wszelkich barw i szczegółów. Akompaniament jest dość skromny. Główne zalety tej muzyki to charakterystyczne brzmienie analogowych syntezatorów, przejrzystość i sugestywny klimat jaki się tworzy podczas słuchania. Warta wyróżnienia wydaje mi się być rozpoczynająca całość jedenastu minutowa kompozycja Metropolis (Inspired By Fritz Lang's Movie).  Głównym pomysłem jaki tu zrealizowano jest wybrzmiewanie modulowanych, celowo zniekształconych fraz. Froese gra bardzo ciepłą muzykę, która co jakiś czas ulega deformacji, aby później  podnieść się i wybrzmieć jeszcze lepiej. Towarzyszą temu spokojne uderzenia elementów perkusyjnych. Prawie widzę jak Kruger (aka Klaus Krieger) w skupieniu nadąża za kolejnymi transformacjami Edgara. W końcowym przełamaniu niczym w erupcji wulkanu, instrumenty osiągają zwycięstwo. Ciekawy jest również kolejny utwór Era Of The Slaves. Tu, podczas gdy mellotron wygrywa swój motyw, dołącza bardzo zagęszczona praca perkusji Krugera. Proste rozłożenie instrumentów: solo w lewym kanale, basowa sekwencja pośrodku a perkusja bardziej po prawej stronie czynią całość klarowną. W końcu perkusja tańczy po całym spektrum, mellotron smętnie zaciąga, motywy w swej powtarzalności stopniowo się wyciszają.. Atmosfera jaka powstaje, nadaje kompozycji swoiste piękno. Doskonałym utworem jest suita Tropic Of Capricorn. Słyszymy tu pompatyczny wstęp z przyjemnym pogłosem, Edgar spokojnie gra delikatną melodię. Bas niczym indeks decyduje o kolejnych zmianach nastroju, reszta instrumentów podąża posłusznie. Nastrój sentymentalny. Cichnie wszystko, w tle szumi morze. Wybrzmiewa urocza impresja na fortepianie, podobna do niektórych fragmentów albumu "Encore". Po kilku minutach takiego grania kolejna zmiana klimatu i ponowne jeszcze bardziej dostojne melodie i coraz to piękniejsze motywy. Podkreśla je dodatkowo perkusja czyniąc utwór podniosłym. Zawartość zbliża się do finału przeciąganego celowo - ale jest to bardzo przyjemna coda.  Wspaniałe intuicyjne połączenie obu muzyków w tych ostatnich minutach sprawia wrażenie, jakby ta muzyka podobała się im samym tak bardzo, że trudno się z nią rozstać. Mi również :). Nights Automatic Woman. Agresywna gra perkusji Krugera, solo Froese’go to dość swobodne improwizacje, mocno zaangażowane. Wydawałoby się ze każdy gra sobie, ale to pozory. Czy miało być to odzwierciedlenie klimatu futurystycznych nocnych lokali?  Nie wiem. Tu, jak nigdy dotąd na solowych płytach, Edgar pozwala sobie pograć w tak dynamicznej rockowej manierze.Icarus Spokojna fraza na syntezatorze gdzie do dostojnej muzyki podłączają się dwie ścieżki akompaniamentu. Potem godnie dochodzi perkusja, solo się rozwija. Podoba mi się ta prostota a jednoczenie upór, z jakim realizowane są płaszczyzny. Bam, bam, bam.. Trudno nie polubić brzmienia takiego syntezatora, któremu czasami towarzyszy gitara. Childrens Deeper Study. Pełen humoru, aczkolwiek trochę dziwny utwór. Pulsacja basowa jak wprawka szkolna gra w środku a po kanałach przewija się motyw prostej, trochę schizofrenicznej melodyjki, która w domyśle ma się pewnie kojarzyć z dziećmi. Dość sugestywna. W solo wdziera się, co jakiś czas dość dramatyczny akompaniament. W reedycji CD wydanej przez Eastgate w 2005r Froese (nie wiem dlaczego) zrezygnował z tego nagrania. Ode To Granny A. Krótki utwór niczym ćwiczenie, którego cechą charakterystyczną jest sposób grania: pewność siebie, duma i satysfakcja. Do ckliwej melodii dźwięcznie dołącza instrument o barwie tamburynu, słychać lekkie modulacje głównej frazy i dość szybko mijają cztery minuty. Pizarro And Atahuallpa. Monotonna w treści kompozycja, o której wystarczy powiedzieć że Edgar gra solo a Krieger mu towarzyszy w jednostajnym akompaniamencie. Zrezygnowano z niej z braku miejsca przy kompaktowej reedycji i ja też uważam ją za najsłabszą w całym zestawie. Golgatha And The Circle Closes. Ponownie słyszymy dużo pompatyczności i wzruszeń granych przy pomocy elektronicznych maszyn. Utwór wyróżnia piękne solo na gitarze chyba najlepsze, jakie znam z płyt Edgara. Jest tak dobre, że niektórzy uważają, że wykonał je studyjny gitarzysta, niejako odmawiając tym umiejętności artyście. Ale ja tak nie uważam. Syntezator idzie dumnie naprzód, perkusja go wspomaga, w tle mellotron unosi się słodko… Wyciszenie i powrót motywu bardzo czułego w tonie. Długie wybrzmiewanie, echa i wyciszenie. Bardzo krzepiące zakończenie. Nie rozumiem, dlaczego przy wznowieniach na kompaktach zamiast wydać tę muzykę na dwóch płytach zaoszczędzono na muzyce i czasie. Odwrotnie niż u Klausa Schulze, który stara się cały czas publikować swoje nieznane dokonania. Być może wynika to z ciągłego dążenia Edgara do poprawiania i perfekcji? A może z powodu zbyt niskiej samooceny?
   Dla wielu fanów te stare solowe dokonania Froese'go są więcej warte niż cała twórczość jego zespołu z ostatnich kilkunastu lat. „Ages” ze swoją prostotą i bezpośredniością przekazu zajmuje czołowe miejsce wśród obowiązkowych muzycznych lektur.


Image